Arytmetyka wyborcza Unitów

Komisarz Wyborczy Królestwa obwieścił wczoraj wyniki wyborów do Izby Poselskiej XXII kadencji. Można było spodziewać się tylko jednego – zatwierdzenia kandydatur zgłoszonych z ramienia Partii Burżuazyjnej: markiza Darosareier-Stattoerr, hrabiego von Witta oraz barona Asketila. Byli jedynymi kandydatami i niemal pewnym było, że przy minimalnej wymaganej liczbie kandydatów do Izby Poselskiej ta zostanie zawiązana, a wybory będą ważne. W obliczu bowiem minimalnej liczby kandydatów i ryzyka niskiej frekwencji w liczbach bezwzględnych oraz małej populacji, próg wyborczy wynoszący ledwie 2 głosy mógł nie być przekroczony – wtedy wybory byłyby nieważne. Na szczęście (jeszcze) było inaczej. Oddano 20 głosów ważnych i tylko niefortunne ich rozłożenie mogło doprowadzić do takiej sytuacji. Ale o statystykach za chwilę.

Po wyborach

S. Asketil uzyskał w wyborach do IP 12 głosów

Partia Burżuazyjna jako jedyna siła polityczna wystawiła w wyborach swoich trzech kandydatów. Pozostałe zarejestrowane ugrupowania – Partia Konserwatywna i Klub Republikański, nie zdecydowały się na udział w tych wyborach. Nie zgłosił się także żaden kandydat niezależny. Wybory w takiej sytuacji wymusiły na wyborcach tylko trzy możliwości: opowiedzenie się za Partią Burżuazyjną przez oddanie głosu na jednego z jej kandydatów, opowiedzenie się przeciw niej przez oddanie głosu pustego lub nie wzięcie udziału w głosowaniu. Struktura dokonujących takie wybory, przy 67 uprawnionych do głosowania, wygląda następująco:

  • obywatele, którzy poparli PB – 29,85%,
  • obywatele, którzy oddali głosy nieważne – 19,4%,
  • obywatele, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu – 50,75%.

Spośród zgłoszonych kandydatów najwięcej głosów uzyskał Siergiusz Asketil – 12. Sytuacja tak dużej liczby głosów, w okresie jaki zostanie przeanalizowany, miała miejsce 4 razy. Oprócz tych wyborów także w ostatnich (Simon McMelkor uzyskał 10 głosów), a także w październiku 2011 roku, kiedy JKW Edward Artur uzyskał aż 14 głosów, natomiast Kryspin van Buuren zdobył ich 11. Wracając jednak do sytuacji obecnej – Hans von Witt zdobył 5 głosów, natomiast Conrad Darosareier-Stattoerr – 3. Izbę wybrano, Izbę zainaugurowano w dniu dzisiejszym. Pora, aby zaczęła, jak powiedział Jego Królewska Mość Marcin I Mikołaj – naprawianie swojego wizerunku i rzetelną pracę, jakiej oczekują od niej przede wszystkim obywatele.

Przejdźmy jednak do Zjednoczonego Księstwa i sprawdzimy jaki jest nasz udział w wyborach do Izby Poselskiej od 2011 roku. Najlepiej o tym powiedzą nam oczywiście liczby, które zestawimy z tymi dotyczącymi innych prowincji. W całym tym okresie dane dotyczące Furlandii i Luindoru jako osobnych jednostek podstawowego podziału administracyjnego Królestwa Dreamlandu, potraktowano łącznie.

Uprawnieni do głosowania

wykres1

W ostatnich wyborach do Izby Poselskiej liczba uprawnionych do głosowania mieszkańców Zjednoczonego Księstwa wynosiła 11 osób i w stosunku do ogółu uprawnionych w Królestwie stanowiło to 16,4%. W trakcie wyborów do Izby Poselskiej XXI kadencji było to 30%, XX kadencji – 16,3%, XIX kadencji – 19%. Wcześniej Furlandia i Luindor były osobnymi prowincjami, ale traktując je łącznie – w wyborach do Izby Poselskiej XVIII kadencji Furlandczycy i Luindorczycy stanowili aż 39,1% uprawnionych do głosowania, a w XVII kadencji – 26,9%. W liczbach bezwzględnych jak i odsetkowo zanotowano spadek liczby wyborców.

Frekwencja

wykres2

Frekwencja wyborcza w Zjednoczonym Księstwie wyniosła 54,5%. Była wyższa od średniej dla całego Królestwa o 5,2 punktu procentowego. W porównaniu z wcześniejszymi wyborami do Izby Poselskiej jest to najwyższy wynik frekwencyjny w historii istnienia Zjednoczonego Księstwa i trend jest wyraźnie rosnący. Przez trzy ostatnie okresy wyborcze frekwencja w Królestwie również wzrasta, jednak nieco wolniej. Ostatnie wybory przed zjednoczeniem Furlandii i Luindoru – październik 2011 roku – były historyczne pod względem frekwencji, zbiorczo wyniosła ona aż 88,9%, w tym głosowali wszyscy Luindorczycy. Wtedy także padł rekord w skali całego kraju – 78,3%.

Porównanie prowincji

wykres3

Zjednoczone Księstwo w ciągu ostatnich czterech wyborów do Izby Poselskiej zawsze okazywało się prowincją najsłabszą pod względem liczby wyborców. Wyjątek stanowiły wybory do Izby Poselskiej XXI kadencji – Unia Saudadzka jako jedyna odnotowała wtedy wzrost liczby wyborców (w porównaniu z wcześniejszymi wyborami) – pozostałe prowincje zaś spadek. Tym razem role się odwróciły. Wykluczając wyjątek z marca można powiedzieć, że pod względem liczby potencjalnych wyborców Zjednoczone Księstwo w całej historii swego istnienia jest najsłabszą prowincją.

wykres4

Przyjmując za okres bazowy dla liczby osób oddających głosy okres wyborów do Izby Poselskiej XVII kadencji możemy uzyskać wiedzę jak ta liczba zmieniała się na przestrzeni czasu. Wykres powyżej ukazuje dynamikę tych zmian. Największą dynamiką odznacza się Surmala, gdyż w pierwszych wyborach 2011 roku głosowały w tej prowincji tylko 3 osoby. W ostatnich wyborach zaś już 9 (najwięcej spośród wszystkich prowincji). Morland pod tym względem wygląda bardzo stabilnie z niewielkim przyrostem liczby głosujących w tym okresie. Z kolei w Weblandzie sytuacja jest odwrotna – pod względem liczby głosujących mamy do czynienia z trwałym spadkiem (w wspomnianych wyborach w 2011 roku głosowało tam 9 osób – wówczas ponad dwa razy więcej niż w przeciętnej innej prowincji). Zjednoczone Księstwo tymczasem na pierwszy rzut oka nie zmienia się pod tym względem. W Furlandii i Luindorze w I. połowie 2011 roku głosowało łącznie 6 osób, tak jak i teraz. Jednak przez czas istnienia Unii powoli sytuacja się poprawia i prowincja zwiększa swój udział w wyborach parlamentarnych.