Lokomotywa zwalnia?

Pociąg "Dreamland"

Pociąg „Dreamland” zaczął zwalniać?

Kilkanaście lat temu wsiedliśmy do pociągu „Dreamland” jadącego do wymarzonej krainy, którą w trakcie jazdy chciało budować tysiące ludzi, którzy słysząc o już podróżujących i obserwując impet potężnej maszyny nabierali ochoty na wyjazd razem z nimi. Wsiadali na kolejnych stacjach. Czasem oczywiście zdarzało się, że niektórzy łapali się na wygodną podwózkę w inne miejsce, inni zaś wypalali się i wysiadali – czasem też zdarzali się opętańcy rzucając się na hamulec ręczny i wywołując tym samym silne podrygi żelaznego kolosa i wszystkich jego pasażerów z jednoczesnym piskiem kół na szynach.

Z czym jednak tym razem „Dreamland” ma do czynienia? Gdyż wyraźnie widać spowolnienie całego składu. Jak każda maszyna tego rodzaju jest ona wdawana w ruch przez czynnik ludzki – grupę maszynistów, którzy wykonują ciężką pracę w lokomotywie, aby cały zespół pojazdów przez nią ciągniony mógł mknąć do przodu z impetem przypominając o potędze kolei żelaznej. Gdy skład zaczyna zwalniać, można doszukiwać się różnych przyczyn takiego stanu rzeczy, a tym samym szukać adekwatnych recept rozwiązania palącego problemu. Czy brakuje paliwa? Czy skład jest za długi? Czy lokomotywa jest już totalnie wyeksploatowana? Czy maszyniści pracują za długo na jednej zmianie? Czy tory kolejowe są wadliwe i wymagają naprawy? Pytań można oczywiście mnożyć, jednak odpowiedzi winny znajdować się tak szybko jak szybko może mknąć pociąg, gdyż poirytowani pasażerowie zaczną gorączkowo szukać alternatywnych środków lokomocji i wysiadać przy każdej byle okazji. Może się to zdarzyć nawet podczas jazdy, gdyż opłacać się będzie wyskoczyć z sunącego w zasadzie pociągu i liczyć jedynie na kilka siniaków, a nie skręcenie karku.

Cóż skłania nas do wniosków o żółwim tempie tytułowego pociągu? By krótko i dosadnie odpowiedzieć, można użyć jednego słowa: wszystko. Królewski Pałac Ekhorn obumarł, a Król Marcin I Mikołaj komunikuje się z Narodem od wielkiego święta i to wyłącznie przy pomocy proklamacji królewskich, komunikatów i oświadczeń. Rząd Królewski przeszedł pewną rekonstrukcję, w której istotnymi zmianami były wymiana Premiera i Ministra Spraw Wewnętrznych, pochodzących z Partii Burżuazyjnej. Pozostałe osoby w rządzie należące do Radykalnego Centrum mogą odsapnąć czekając na przykrycie przez nowy Rząd wpadek i totalnego niezrealizowania programu politycznego wysuwanego wyborcom w grudniu 2013 r. Nowe otwarcie pozwoli wszystkim zapomnieć o tym, jak niewiele się udało. Izba Poselska dojechała jakby do końca kadencji, gdyż kancelaria Marszałka Izby Poselskiej Albona wypróżniła się niemal do zera z jakichkolwiek spraw – dobrą wiadomością jest, że nowy jej dowódca upłynnił jej pracę – chyba aż za bardzo, gdyż niczym nowym posłowie się nie zajmują. Rada Królestwa po próbie poderwania swojej aktywności utknęła w martwym punkcie nad płonnymi dyskusjami. Wymiar sprawiedliwości stanął, co szczególnie widać w sądach federalnych, pozostawionych bez Prezesa Sądu Królestwa – Paula von Panevnicka, który zresztą doczekał się już jednej dymisji – w Morlandzie pozostawionym bez sternika od początku bieżącego roku. Plastyczny awans Hansa von Witta ma tymczasowo zatkać tę dziurę w parowozie. W pozostałych prowincjach również ciężko o fajerwerki, chociaż być może ich szefowie pracują ukradkiem nad pewnymi projektami i inicjatywami, wymagającymi iście żołnierskiej poufności. Wskakując zaś do wagonu żołnierskiego widzimy pośnięcie większości mundurowych, z stojącym na posterunku wyłącznie naczelnym dowództwem Armii Królewskiej – marsz. Danielem von Wittem i kadm. Albonem.

Co się dzieje? Jaka zła zmora przeszyła wszystkich w całym składzie? Prezes Radykalnego Centrum mówił w czasie kampanii wyborczej, o konieczności wydobycia z siebie chęci do działania, chęci do podejmowania zmian i reform, chęci do komunikowania się z społeczeństwem, z sobą nawzajem. Więc pytam się: gdzie są te chęci? Czy więc zbliżyliśmy się do stacji „Rekonstrukcja Rządu” i stąd to spowolnienie? Stacja jednak za nami, więc pora znów przyspieszać i to szybko. Czy może niedługo dojedziemy do końca podróży i dlatego wygasamy powoli kotły?

daniel