Różne wcielenia a spadkowy zawrót głowy

Ustanie obywatela, zwane również v-śmiercią bądź uznaniem za martwą duszę, może ze sobą nieść smutek wskutek utraty, być może aktywnego, członka dreamlandzkiej społeczności. A tacy są współcześnie na wagę złota. Okazuje się również, że w dosłownym tego słowa znaczeniu. Podejrzewać możemy przecież, iż za swojego v-życia nasz „sztywniak” mógł własną aktywność przekładać na pieniądze, które w pewnym momencie musiały zacząć trafiać na jego konto bankowe. Z akumulacją pieniężną nie miał więc najmniejszych problemów. Sytuacja mogła się komplikować jednak co do wydatków. Powodem jest rzecz jasna cel zarobkowania oraz próba odpowiadania na pytanie: „Do czego są mi potrzebne pieniądze?”. Większość Dreamlandczyków nie zaprząta sobie nawet tym głowy, pozostała z nich próbuje natomiast wielkodusznie przepychać swoje oszczędności między sobą starając się tym samym wejść w rolę mecenasa kogoś lub czegoś, sponsora, inwestora, czy nawet raz na 5 lat – konsumenta. Aż przychodzi moment pożegnania z v-światem oraz rozdysponowania uciułanego majątku po osobie ustałej. Jak radzi z tym sobie Królestwo Dreamlandu? Oczywiście sądownie.

sad

Problematyka spadkowa do 2013 roku niemalże nie istniała, mając jedynie charakter okazyjnego przejmowania majątków po osobach ustałych, co interesowało jedynie dwie grupy spadkobierców ustawowych – Skarb Królestwa oraz prowincje. W świetle obowiązujących od zawsze przepisów prawnych w sytuacji braku testamentu, o którym zaraz powiemy, po otwarciu spadku, co następować miało w chwili ustania osoby, spadkobiercami były właśnie wzmiankowane podmioty publiczne. Mimo okazyjnego charakteru przeprowadzania spraw spadkowych należy zaznaczyć, iż dochody z spadków stanowiły od zawsze największy strumień wpływów publicznych. Nasuwa to jednak wniosek, iż prowadząc racjonalną gospodarkę finansową budżet federalny i budżety krajowe powinny regularnie dbać o pozyskiwanie tych środków do dostępnych sobie zasobów finansowych. Tak się jednak nie dzieje, przez co liczba spraw spadkowych narasta w czasie powodując przyrost obciążeń administracyjnych dla kolejnych władz, które chciałby poruszyć te potężne zasoby finansowe. Nastąpiło to właśnie w 2013 roku, kiedy rozpoczął się mozolny proces uwalniania pieniędzy zamrożonych na kontach osób ustałych.

Przeprowadzanie spraw spadkowych, co nie będzie niczym odkrywczym dla dreamlandzkiej specyfiki, rozbiło się oczywiście o sądy, chociaż próbowano innego rozwiązania. W I połowie 2013 roku Rząd Simona McMelkora wespół z Królewskimi Służbami Informatycznymi na czele z Szefem Conradem Darosareier-Stattoerr (który jest postacią istotną z uwagi na nasze rozważania) uruchomił reformę systemu bankowego przenosząc dane bankowe, a w tym także dane osób ustałych, z starego CBD do CBD atamanowskiego, a przy tym by rozwiązać kwestie spadków ustawowych w sposób hurtowy i sprawny zdecydowano się przekazać je spadkobiercom podczas tych przenosin, co definitywnie zamknęłoby mozolne procederery sądowe. Niestety Rząd Simona McMelkora upadł, a ekipa Fabioli de Willibald uznała ten sposób za niewart realizacji i przystąpiła do wdrożenia ustawy o postępowaniu spadkowym. Oznaczało to tylko jedno – dużo niechcianej pracy dla Sądu Prowincji i Sądu Książęcego (Unia Saudadzka) oraz samych beneficjentów tych środków, o których pisaliśmy wyżej, którzy w większości postawieni dopiero w sytuacji utraty płynności finansowej, mogliby pośpieszyć do sądów o nabycie pieniędzy z spadków. Krótko mówiąc dziedziczenie ustawowe stało się niedrożne.

Nieco inaczej sprawa wygląda z dziedziczeniem testamentowym, tj. sytuacją, w której w pełni świadomy swoich praw nieboszczyk zostawił w systemie CRM testament, w którym wskazał swoich spadkobierców. Wówczas przynajmniej ze strony Skarbu Królestwa i skarbów prowincji nie byłoby zaangażowania w papierkową robotę w gmachach właściwych sądów. Trzeba jednak zaznaczyć, iż droga dziedziczenia testamentowego należy do rzadkości także z tego względu, iż tuż przed odejściem spadkodawca po prostu swój majątek rozdaje, zatem testament jest niepotrzebny. Podkreślić trzeba ostatnie słowo.

W kontekście zaprezentowanego zamieszania sądowego z spadkami, których przeprowadzać nikomu się nie chce (przykładem jest Unia Saudadzka, która rozpoczęła ich uzyskiwanie, jednak wiele spraw utknęło w Sądzie Książęcym) trzeba także powiedzieć o zdarzających się wyjątkach jeszcze bardziej komplikujących sprawę własności majątku spadkodawcy. Najlepiej rzecz zilustrujemy na przykładzie. Ustaje osoba, która dysponowała majątkiem 500.000 D. Po upływie kilku miesięcy od wykreślenia z CRM osoba ta wraca do Królestwa, jednakże uzyskuje nowy Numer Identyfikacji Mieszkańca – w zgodzie z dreamlandzkim prawem osoba ta stanowi dwie osobne postacie, gdyż posiadają one dwa osobne NIMy. Gdyby więc nawet nie było żadnej wątpliwości co do tożsamości posiadacza konta ustałego jak i nowego nie ma możliwości przekazania majątku z konta osoby ustałej na konto nowej, gdyż byłoby to sprzeczne z prawem (dziedziczeniem ustawowym). Przykład nie jest wzięty z kosmosu, gdyż dzisiaj do Sądu Książęcego trafił wniosek o stwierdzenie nabycia i dział spadku po Konradzie Ii Auguście Mazowieckim, który istniał w Dreamlandzie w latach 2008-2009, a którym jest dzisiaj wspominany Conrad Darosareier-Stattoerr. Co jeszcze bardziej kuriozalne – Pan Conrad jest stroną w sprawie nabycia spadku po samym sobie, gdyż reprezentuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odpowiedzialne za Skarb Królestwa. Czy trzeba więc lepszego dowodu na to, że cały system spadków jest chory i trzeba go zmienić (w domyśle – znieść)?

daniel