Jesteś zdolny do wszystkiego

Skala migracji w państwach wirtualnych jest ogromna, ale niezauważalna dla większości mieszkańców. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele ludzi może patrzeć na nasze mikronacyjne życie, a co więcej, w jaki sposób możemy ich skłonić do wspólnej zabawy, tym bardziej wtedy, gdy sami utwierdzamy się w przekonaniu, że mikronacje są elitarną formą rozrywki. Zdanie takie wyraził na naszych łamach (zobacz cały wywiad tutaj) JKW Edward Artur, mówiąc:

(…) Teraz Dreamland, Sarmacja czy Al Rajn muszą konkurować z setkami gier przeglądarkowych, serwisami społecznościowymi, forami tematycznymi i Wanda wie, czym jeszcze. To nie ułatwia sprawy. Powinniśmy być może zacząć myśleć o sobie w pewnym sensie jako o entuzjastach elitarnej rozrywki: (…) wszyscy budujemy tu coś swojego, angażując w to swój własny czas, umiejętności i wyobraźnię.

Król senior do elity dreamlandzkiej niewątpliwie należy, jednak czy to oznacza, że ma rację? Czy mikronacje przeznaczone są, a co więcej – obecnie także tworzone, przez „elity” mieszczące się w przedziale poniżej trzystu, maksymalnie czterystu głów, jakie oficjalnie zamieszkują państwa wirtualne? I uwzględniając oczywiście fakt, że według danych z różnych źródeł liczba internautów w Polsce w roku 2013 wzrosła do przedziału między 18 a 19 mln osób. Czy mikronacje są więc przeznaczone dla zaledwie ok. 15/10000 części jednego procenta całej internetowej społeczności? Na pewno nie.

Promocja państwa wirtualnego

Wobec tego można ułożyć następujący zestaw pytań oraz przedłożyć go w zasadzie dowolnemu urzędnikowi państwowemu w Królestwie Dreamlandu chcąc uzyskać odpowiedź na temat założeń do jak i samej polityki marketingowej Królestwa. Poniższą listę pytań Redakcja przesyła także na forum dyskusyjne, mając nadzieję na odzew władzy.

  1. Z jakich elementów składa się bieżąca polityka marketingowa Dreamlandu?
  2. Przy pomocy jakich metod Dreamland będzie promowany w Internecie podczas bieżącej kadencji Rządu?
  3. Czy poziom i dynamika komunikacji społecznej na forum dyskusyjnym odgrywa znaczenie w tej polityce?
  4. Czy istnieją zidentyfikowane grupy docelowe, wśród których Dreamland szuka lub będzie szukał nowych obywateli?
  5. Kogo Dreamland potrzebuje?

Intuicyjnie każdy może na te pytania odpowiedzieć, także starając się przejrzeć całokształt internetowego dorobku Królestwa jak i sklejając w spójną całość wiele szczątkowych i czasem zdaje się również, że przypadkowych wypowiedzi przedstawicieli władz, szczególnie członków Rządu Królewskiego. Nie będziemy jednak wyprzedzać faktów i dywagować, dlatego poczekamy na rządową odpowiedź oraz powrócimy do wątku przewodniego ściśle związanego z ostatnim pytaniem z powyższej listy.

Kogo Dreamland potrzebuje?

Zapotrzebowanie Królestwa na kapitał ludzki jest wyrażane w sposób roztrzepany, ogólnikowy lub nie ma miejsca wcale. Otóż pewna część osób przybywających do Dreamlandu zapoznaje się w pierwszej mierze z zawartością serwisu głównego, forum dyskusyjnego oraz częściowo jedynie użytecznym tutorialemktóry jest wątłą instrukcją obsługi paneli rejestracyjnych strony głównej oraz forum dyskusyjnego, w dodatku niewidocznym na pierwszy rzut oka w serwisie głównym (trzeba dopiero pogrzebać, jeśli wie się gdzie, aby do niego trafić). Od czasu jego powstania nie był on aktualizowany, co również wiele mówi. Powody były oczywiście różne, jednak zaniedbanie tutoriala nigdy nie powinno mieć miejsca w poważnej mikronacji, która oficjalnie chce przyrostu naturalnego, ale niewiele w tym kierunku robi. Wracając do zawartości merytorycznej tutoriala pada w nim cenna wskazówka, aby młody obywatel przedstawił się na forum i powiedział, co lubi robić i czym się interesuje, co pozwala zorientować się pozostałym mieszkańcom w potencjalnych miejscach i sposobach samorealizacji adekwatnych do aspiracji młodzieńca.

Gdy mikronauta korzysta z tej wskazówki często zadaje ważne pytanie: „co mogę tutaj robić?”, na które pada przeważnie dźwięczna, ogólnikowa ale i prawdziwa odpowiedź: „wszystko”. Jest to jednak odpowiedź częściowo zakłamana, ponieważ stan państwa istniejący w momencie przybycia nowego obywatela odczuwa potrzeby i głód wykorzystania go w celach wynikających z tych potrzeb. W praktyce może się więc okazać, że nie ważne czym się interesuje młody obywatel, gdyż ważniejsze jest czego potrzebuje od niego państwo, czyli zaangażowania w konkretnym miejscu i na konkretnym stanowisku. Jest to oczywiście działanie krzywdzące, ponieważ państwo powinno udzielać jasnej informacji na temat tego, gdzie i w jaki sposób oczekiwania młodego obywatela mogą być osiągnięte. Innymi słowy państwo powinno przyzwalać na robienie wszystkiego, na co jest ochota nowicjusza, gdyż jego chęci do działania są bezcenne.

Dreamland - kraj również Twoich marzeń

Ostatniego zdania powinni trzymać się wszyscy nowi mieszkańcy, którzy poszukują swojego miejsca do życia i wyrażania siebie, swoich aspiracji i poglądów. Absolutnie zawsze drogą do tego celu jest komunikacja z innymi, publiczna najlepiej oraz z wykorzystaniem wszystkich technik i sposobów przekazu niezależnie od tego, co inni będą na ten temat mówić. To, że ktoś przywykł do siedzenia cicho i niezabierania głosu nie jest sygnałem, aby robili tak inni. Należy wręcz robić na odwrót i udowadniać swoje społeczne zaangażowanie, które będzie zawsze docenione. Wyrażanie się oraz udział w dyskusjach jest bardzo ważny, gdyż chodzi w nim o zaspokojenie własnych potrzeb i nie należy się zbyt oglądać na zdanie innych. Dreamland może być krajem marzeń dla każdego chętnego i każdy chętny może w nim zaistnieć w takiej dziedzinie jak chce. Potrzebni są oczywiście rasowi politycy, gdyż bez nich żaden kraj przetrwać nie zdoła. Jednak tak jak polityków tak i wszystkich innych aktywistów i działaczy powinna cechować śmiałość i komunikatywność. Dreamland potrzebuje takich ludzi zawsze.

Czym jednak realnie można się w Dreamlandzie zajmować? Pytanie to wróciło w pewien sposób przy okazji dyskusji o powołaniu Kuchmistrza Nadwornego na Dworze Książęcym w Buuren. Fabiola de Willibald, Minister Kultury i Nauki Dreamlandu pytała wówczas po co jest potrzebny na Dworze Książęcym kuchmistrz? Otóż nie jest potrzebny tak długo, jak osoba, która interesuje się w tym wypadku gastronomią i chciałaby w pewien sposób prezentować swoje pasje na gruncie mikronacyjnym nie chce być potrzebna sama dla siebie i osób, które ją w tym zamierzeniu wesprą. A nie jest to przecież niczym trudnym – zrobić komuś miejsce do tego, by robił to, na czym się zna i co robić lubi. I tak było w tym wypadku. Niestety nie każdy jest w stanie to zrozumieć, jak chociażby Pani Minister, która chciałby łączenia takich pasji z pewnym przekazem i komunikacją społeczną, przed którą znów w innej dyskusji się broni i uważa za niepotrzebnie gloryfikowaną. Czy trzeba większego dowodu na zakłamanie?

Tak czy owak w Dreamlandzie potrzebni są różni ludzie z różnymi pasjami, którzy nie boją się o nich mówić i chcieć je wyrażać w dowolny sposób. Dreamland również nie jest krajem dla elit, gdyż dekadentyzm dawno je pożarł, dlatego koniecznością jest budowa nowych złożonych z kolejnych pokoleń, które tak samo jak twórcy Dreamlandu sprzed lat będą się czuć podobnie jak tamci pionierzy, mogąc budować coś własnego, a jednocześnie dla wszystkich oraz którzy przejmować będą zgrabnie w dreamlandzkim stylu pałeczkę ku pielęgnowaniu tradycji budowy najstarszej polskiej mikronacji.

daniel