Życie kontra śmierć

Mikronacyjny organizm składa się z różnorodnych komórek

Każda mikronacja to żywy organizm, który może składać się z dziesiątków… nie, z nieskończonej ilości unikatowych organów i „żyjątek” egzystujących wewnątrz niego. I przy tym należy zdawać sobie sprawę, że każdy z nich jest inny – różnią się funkcjami, cechami, predyspozycjami, dlatego trzeba mówić o takim organizmie jako o jednym w swojej pięknej różnorodności. Sytuacja taka ma miejsce zawsze, niezależnie od występujących (i ważnych) podobieństw co do określonej tylko jednej cechy danej jednostki takiego organizmu. Podobieństwa są wszak jednym z warunków cementujących wspólnotę jednostek dla osiągania zbieżnych celów i egzystencji w mikronacyjnym organizmie – pozwalają łączyć się w mniejsze grupy, frakcje, zrzeszenia, których aktywność nakłada się na obraz całości.

Aktywność tych jednostek i grup, w które się angażują powinna być domeną uwagi państwa wirtualnego zainteresowanego swoim wzrostem, a nie stagnacją czy zachowaniem status quo. Dobro ich wszystkich powinno być nadrzędnym celem działalności państwa. Wszystkich bez wyjątku. Dlaczego? Oczywiście odpowiedź leży w biologii dowolnego organizmu, który znajduje się w dobrej kondycji tylko wtedy, gdy żaden z jego organów, układów, czy nawet pojedynczych komórek nie choruje. Choroba danej części organizmu nie powstaje przecież sama od siebie – jej źródłem jest zawsze patologia powstała wewnątrz organizmu z inicjatywy czynnika nim sterującego lub z zewnątrz. W dodatku pojawienie się stanu chorobowego zmusza podświadomie organizm do samoobrony i leczenia dostępnymi metodami – tak jest również w państwie wirtualnym, dlatego rządzący powinni skupiać się na tym, aby po pierwsze nie stwarzać chorób, a po drugie umożliwiać swobodny rozwój i życie każdej komórce, i wreszcie po trzecie zwalczać choroby zagrażające życiu całości jak i jednostkowym przypadkom. System polityczny urzeczywistniający taki stan rzeczy byłby nie tyle doskonały, gdyż o utopii nie ma co nawet myśleć, jednak dążący do doskonałości – a to samo w sobie gwarancja sukcesu.

zycie vs smierc

Wyborów między życiem a śmiercią w mikronacjach dokonuje się często, nawet nie zdając sobie z tego sprawy

Niestety część państw wirtualnych wybiera inne rozwiązania stawiając na jednorodność wszystkich czynników budujących taki organizm, z jednoczesnym dążeniem do wyalienowania jednostek niepasujących. O ile na poziomie grup wspólnego interesu, grup zbieżnych poglądów w danej sprawie, takie działanie jest bardziej zrozumiałe, o tyle w skali państwa mającego być domem dla wszystkich niezależnie od tego kim są, co zamierzają i jak postępują, jest groźne nie tylko dla ludzi „na celowniku”, ale także niebezpieczne dla samego państwa wirtualnego. Jednorodność odbiera możliwość do rozwoju, tłumi kreatywność wybijającą się ponad „średnią”, niweczy i naśmiewa się z działalności różniącej się od wytworzonego kanonu, wyrządzając przy tym wielkie szkody.

Mikronacje jako środowiska alternatywne powinny zmierzać do rozwoju niemal każdą możliwą ścieżką, jaka jest ważna i jaką chce kroczyć dana osoba. Władza państwowa troszcząc się i udzielając gwarancji swojego wsparcia, poplecznictwa w działaniu danej osoby lub grupy daje zielone światło innowacjom, postępowi także w skali całości. Państwa wirtualne są bardzo małymi zbiorowościami, dlatego efekt działalności nawet pojedynczych osób może być piorunująco widoczny w skali całego kraju. Więc, czy jest to cenne? Odpowiedź twierdząca będzie zbyt małą. Jest to ogromnie pożądane! Popieranie indywidualnej i grupowej wytwórczości niezależnie od dziedziny, zachęcanie do uczestniczenia oraz samo inicjowanie uczestnictwa w życiu społecznym przez wszystkich jest dostatecznym symptomem uatrakcyjniającym wizerunek mikronacji, który definitywnie przyczyni się tylko do jednego – eksplozji demograficznej w dłuższym okresie. Każda osoba ma swoją wizję mikronacji, dlatego sama mikronacja (jej władze) powinna stwarzać tej osobie możliwość do prób zmierzających do jej ziszczenia. Recepta jest więc krótka: „marzcie i działajcie”.

daniel