1 krzyżyk i 3 fajki

JKM Marcin I Mikołaj zarządził dzisiaj przeprowadzenie referendum ogólnonarodowego, pierwszego takiego wydarzenia od sierpnia 2011 roku. O działanie takie wnioskowała Izba Poselska 17 marca br., uprzednio podejmując stosowną uchwałę. Cała podniosła sprawa, która dotyczy przecież najwyższej prerogatywy Narodu – samostanowienia we własnej sprawie bezpośrednio w drodze głosowania, dotyczy jednak błahego problemu jakim jest Program Patronatu, nad którym pochyliliśmy się w artykule „O patronacie głośno, …”. Nie ulega więc dla mnie wątpliwości, że na referendalne pytanie „Czy jesteś za przyjęciem ustawy likwidującej program Patronatu?” należy odpowiedzieć: „Tak”. Będzie to możliwe w dniach 7-14 kwietnia br.

Skreślić patronat, ale czy będzie coś zamiast niego?

Niepoważnie byłoby jednak na tym poprzestać, gdyż jak stoi w interesującej nas Ustawie Federalnej z dnia 20 września 2010 roku o Programie Patronatu, słuszną ideą jest realizowanie pierwszego zdania z tego aktu prawnego, który stanowi o celu obowiązywania „prawa patronackiego”, a którym jest dążenie do pomocy w orientacji, aklimatyzacji i aktywnym udziale w życiu Królestwa przez nowych obywateli. Zatem jeśli nie chcemy realizować tych działań poprzez niefortunnie skonstruowany i nieefektywny patronat, to w jaki sposób? Stawiając krzyżyk na patronacie musimy mieć koncepcję dalszych działań, których dostrzegamy w tej chwili trzy – zarówno proste jak i wymagające większego wysiłku, niemniej jednak bez pisania i wdrażania kolejnego prawa podobnego do tego, które ma zostać zniesione.

Metoda prosta – „program partnerski”

Zapewne wielu z nas spotkało się z ideą programów partnerskich umożliwiających budowę sieci sprzedaży, sieci dystrybutorów, bazujących w głównej mierze na interakcji między znajomymi występującymi w rolach na następującej linii: polecający-polecony. Nie będziemy wypisywać tutaj zalet i wad takich systemów, skupiając się przede wszystkim na sposobie działania, w którym występuje osoba polecająca daną ideę, produkt, system oraz osoba, znajoma (multi level marketing) najczęściej, która tę ideę, produkt lub system chce przyjąć i budować dalej. Dzięki temu tworzy się sieć polecających i polecanych zogniskowanych na jednym produkcie, ale działających w ramach mniejszych grup, można powiedzieć także – grup patronackich, w strukturze których występuje zawsze pewien mentor, znawca oraz rzesza jego podopiecznych, których on sam bezpośrednio angażuje w swój „biznes” oraz którym udziela wsparcia, gdyż jest to korzystne dla obu stron.

Zakładając, że program partnerski lub program MLM mógłby mieć zastosowanie w Dreamlandzie stanowiącym „produkt” do przekazania przez każdego z obywateli tylko jednemu swojemu znajomemu wówczas potencjalnie mogłoby dojść do podwojenia liczby osób znających Królestwo, a spośród nich na pewno część nabyłaby obywatelstwo – świadomie i z polecenia osoby zaufanej. Czy działa to w praktyce i czy jest warte uwagi? Oczywiście, że tak, czego dowodem są np. zjazdy, jakie w roku minionym odbyły się w Krakowie i Katowicach. Dzięki nim do Królestwa powrócili: Fabiola de Willibald i Marcus Estreicher, zaś przybył Dino von Djokić-Krieg. Osoby te są obecne w Królestwie po dziś dzień. Pomijając nawet kwestię zjazdów, które są ukierunkowane bardziej na podtrzymanie i rozszerzanie relacji między stałymi obywatelami, a nie na promocję, warto ten sposób działania skierować wobec znajomych niezwiązanych z Dreamlandem. Z filozofii tej skorzystali młodzi obywatele w 2013 roku, którzy w sierpniu uciekli z Królestwa tworząc Królestwo Aryun. Stanowią oni grupę czterech osób znających się w rzeczywistości, przybywających do Dreamlandu w różnych odstępach czasu z własnych poleceń – dzisiaj mają własne państwo, a liczba 4 obywateli stanowiących niejako „gwarantowane minimum” ich puli jest dość dobrym wynikiem.

Metoda trudniejsza – „program mentorski”

Trudniejszą metodą pozyskiwania i wdrażania nowych obywateli w życie Królestwa, jednak możliwą do urzeczywistnienia, jest zbudowanie systemu szkolnictwa i realizowanie programów nauczania elementarnego, które jest bardzo pożądane przez każdego młodego obywatela. Ukończenie nauki w konkretnej szkole i z konkretnego zakresu przedmiotowego pozwoli z pewnością zorientować się co do tego, na czym polega cała zabawa, a ponadto nabyć wiedzę i podstawowe umiejętności – ważne na dalszej ścieżce rozwoju mikronacyjnej kariery. Edukacja pozwala ponadto na podjęcie pierwszego realnego wyzwania – zdobycia nie tylko wiedzy, ale również dreamlandzkiego wykształcenia, obycia w poruszaniu się po instytucjach oraz sprawdzenia się w roli ucznia, później być może także nauczyciela. Ponadto w systemie edukacji występuje podobna więź jak w przypadku programu patronatu – relacja na linii uczeń-nauczyciel (mentor), której efektem może być przygotowany do v-życia (przynajmniej w danej dziedzinie) absolwent.

Metoda rządowa – polityka „przeskoku”

W artykule „Jesteś zdolny…” padły pytania do Rządu Królewskiego w sprawie polityki promocji. Przypominamy je poniżej.

1. Z jakich elementów składa się bieżąca polityka marketingowa Dreamlandu?
2. Przy pomocy jakich metod Dreamland będzie promowany w Internecie podczas bieżącej kadencji Rządu?
3. Czy poziom i dynamika komunikacji społecznej na forum dyskusyjnym odgrywa znaczenie w tej polityce?
4. Czy istnieją zidentyfikowane grupy docelowe, wśród których Dreamland szuka lub będzie szukał nowych obywateli?
5. Kogo Dreamland potrzebuje?

Premier i zarazem Minister Promocji i Informacji Martin Schlesinger-Asketil udzielił na nie odpowiedzi 30 marca br., odnosząc się do działań podjętych w przeszłości (pozycjonowanie serwisu głównego, toplisty mikronacji) oraz planowanych w przyszłości (wykorzystanie v-mediów obywatelskich i mediów realnych). Odpowiadając na trzecie pytanie Premier uznał za atut poziom i kulturę dyskusji forumowej. Stwierdził ponadto, że Dreamland potrzebujący „ludzi” (odpowiedź na pytanie piąte) będzie ich szukał szczególnie wśród historyków i miłośników wojskowości. Krótko mówiąc, nakreślone przez Premiera działania mają na celu przeskoczenie relacji bezpośrednich i nakierowanie promocji na rzesze anonimowych i przypadkowych odbiorców przekazu promocyjnego. Czy takie podejście okaże się słusznym zobaczymy w przyszłości, zważywszy, że dotąd władze nie prowadziły promocji w sposób zorganizowany i ciągły, wykluczając tutaj oczywiście samo istnienie serwisów i profilu na portalu społecznościowym. Dopóki bowiem Dreamland nie będzie zyskiwał cech środowiska właśnie społecznościowego, tj. takiego, w którym tętni życie społeczne niezależne od kondycji władzy, dopóty promocja okazywać się może mało skuteczną.

daniel