Tradycja pielęgnowana po łebkach

Mundur wojskowy, jako atrakcyjne wdzianko z świetlanymi perspektywami pracy, rozwoju i urzeczywistniania własnych zainteresowań oraz innymi przywilejami, został przez Dreamlandczyków odłożony do szafy. Wojskowość jest dotąd niemodnym reliktem przeszłości. Dzisiejsza Armia Królewska stanowi margines życia społecznego i nie cieszy się już takim zainteresowaniem jak kiedyś (chociaż czasami można mieć wrażenie, że na margines jest znacznie większy). Jej korzenie tkwią jednak nie tylko w zawodowych siłach zbrojnych szczebla federalnego, podległego bezpośrednio naczelnemu dowództwu. Przez lata rozwijały się i sprawnie funkcjonowały w prowincjach armie terytorialne, w tym Armia Furlandzka.

Pierwsze formacje sił zbrojnych zaczęły powstawać na terenie Księstwa Furlandii w czasach księżnej Ady i Apolla (przed 2001 rokiem), z których ten drugi właśnie, jak czytamy w Wielkiej Księdze Dreamlandu, doprowadził do wojny domowej stając w wyjątkowo trudnym położeniu naprzeciw sił koalicji wiernej Koronie – wojsk Domeny Królewskiej (obecny Luindor) i Weblandu. Oręż do ręki włożył mu jednak sam arcyksiążę Nimitz, dowodzący siłami Domeny Królewskiej, który skoordynował budowę systemu wojskowego umożliwiającego prowadzenie działań zbrojnych. Przebieg wojny okazał się niepomyślny nie tylko dla Furlandii, która została w niej sromotnie pokonana, ale i Apolla, który w jej wyniku udał się na banicję.

Późniejsze zniknięcie systemu wojskowego równało się zakończeniem ery wojen domowych, jednak w ich miejsce przyszło prawne uregulowanie statusu sił zbrojnych w systemie państwowym. Przyjęta w lipcu 2002 roku ustawa o obronie Królestwa usankcjonowała istnienie armii obrony terytorialnej, tzw. armii prowincjonalnych. Po klęsce wojny Apolla, Armia Furlandzka mogła przystąpić do swojej odbudowy. W proces ten zaangażowali się szczególnie Książę Furlandii Eryk oraz generał Krzychol (Krzysztof von Roen), który w krótkiej historii istnienia urzędu Ministra Obrony bywał w gmachu tegoż bynajmniej nie turystycznie. Powstał serwis Armii Furlandzkiej, dzisiaj niestety już niedostępny. Formowano kolejne jednostki wojskowe, a do krajowych sił zbrojnych napływały kolejne fale ochotników – był wśród nich np. wiceadmirał Droopi, który zasłużył się nie tylko dla marynarki wojennej Księstwa, a został również doceniony przez Sztab Generalny Armii Królewskiej. Formalnie za jego dowództwa powstała Królewska Marynarka Wojenna (wcześniej istniejąca podczas wojen domowych). Wartym zauważenia jest, że nikt później nie dorobił się w KMW pagonu wiceadmiralskiego – tak, jak zrobił to Droopi.

Historia Armii Furlandzkiej przeminęła niemal całkowicie razem z Księciem Erykiem w 2005 roku. Późniejsi namiestnicy koronni Księstwa Furlandii – szczególnie długo urzędujący Yelonek Rogacz i Martin van Buuren, do spraw wojskowych przykładali drugo- lub trzeciorzędną rolę. W latach 2005-2011 sama kondycja Armii Królewskiej stopniowo się pogarszała, dla władz stanowiąc coraz bardziej problematyczną instytucję – w pewnym momencie rozważano nawet jej całkowite zniesienie. Ostatecznie jednak przetrwała w dość okrojonej formie. Armie prowincjonalne zniknęły całkowicie. I musiało upłynąć kilka lat, by dopiero po zjednoczeniu Furlandii z Luindorem pomysł na rozruszanie branży zbrojeniowej i wojskowej odżył.

Jesienią 2012 roku Sztab Generalny Armii Królewskiej wprowadził przepisy przywracające możliwość tworzenia armii prowincjonalnych. Możliwość budowy sił zbrojnych uzyskały jednak także miasta i osady, a nawet szlachta Królestwa, mogąca posiadać w zależności od tytułu honorowego, pewną ilość „prywatnego wojska”. Rozpoczęła się także dyslokacja sił zbrojnych. Furlandia w planach Sztabu Generalnego nie zajmowała jednak ważnego miejsca, co związane jest z stosunkowo bezpiecznym położeniem. W związku z tym na terytorium Palatynatu Furlandzkiego sprowadziły się głównie jednostki marynarki wojennej – Flota Moreniki Zachodniej oraz Grupa Bojowa „Peteru”, w skład której wchodzić ma budowany nowoczesny pancernik – jedyny w marynarce. Kwaterą dowództwa obu formacji zostało Buuren, a w jego granicach Zamek Erenburg – monumentalna twierdza, która po zmianie granic miejskich może zostać włączona do miasta Erenburg.

Tymczasem za rządów Księcia Daniela von Witta skorzystano z przywileju uformowania wojsk prowincji. Wiosną 2013 roku powstał Regiment Książęcy. W jego skład wchodzą cztery bataliony liniowe piechoty, dwa dywizjony czołgów (96 sztuk) i dwa dywizjony artylerii (ok. 50 dział), przez co całkowita siła formacji wynosi zaledwie 5,3 tys. żołnierzy. Ta symboliczna w zasadzie liczba powinna być w przyszłości znacznie zwiększana, gdyż rozmiarowo taka „armia” może być zdolna jedynie do obrony i zabezpieczenia jednego miasta, a nie całej prowincji. Niemniej jednak początek budowy sił zbrojnych w Zjednoczonym Księstwie był ważnym momentem do podkręcenia aktywności. Na czele Regimentu stanął major Kantazo van der Targaryen, dowodzący nim do początku sierpnia, później zdegradowany wskutek ucieczki z kraju. Za swojego dowodzenia Dowódca van der Targaryen wsławił się jednak organizacją manewrów w Luindorze. Pałeczkę po nim przejął rotmistrz Aldarion van der Pharazon-Witt, syn obecnego Księcia, który swoją funkcję sprawuje do tej pory, jednak bez większych sukcesów. W życiu publicznym nie widać go od pewnego już czasu.

Regiment Książęcy musi przejść jeszcze daleką drogę, by odbudować znaczenie i rozwinąć tradycję wojskową Armii Furlandzkiej z lat 2001-2005. Do podjęcia się tego zadania potrzebni są jednak kolejni rekruci, miłośnicy poligonowego błota i ekscytujący się bez przerwy nowościami i wszystkimi detalami militarnymi. Czy się pojawią? Zależy od promocji Zjednoczonego Księstwa i determinacji dowództwa Regimentu – miejmy nadzieję zwiększonego w przyszłości.

daniel