Think tanki na świeży oddech w mikronacjach

Zjazd Dreamlandczyków w Krakowie odbył się. Tyle na ten temat wie pozostała część poddanych Jego Królewskiej Mości. Tylko tyle wie na ten temat także polski internauta, potencjalny kandydat na członka naszej społeczności, która nie wykorzystuje specyficznych atutów zjazdu do celów promocyjnych. Ale co może wiązać jedno z drugim?

Promocja Dreamlandu prowadzona jest od wielu lat w sposób raczej okazyjny i bierny. Rząd Królewski zagadnieniem zajmuje się wnikliwiej chyba bardziej wtedy, gdy jego sternikiem jest starszy Dreamlandczyk, obserwujący sytuację demograficzną i jej zmiany z znacznie szerszej perspektywy czasowej niż młodzież, która uczestniczy w międzyczasie w rządzeniu, a przez to dostrzegający promocję jako jeden z głównych działów administracji rządowej. Poza tym dużą pracę mającą również znaczenie reklamowe wykonują wszyscy, którzy odciskają swoje piętno na serwisach internetowych i forach powiązanych z Dreamlandem jak i szerzej – mikronacjami. Na zewnątrz tego małego światka wychodzi się rzadko. Dzieje się to np. właśnie przy okazji zjazdów – krótkich chwil, kiedy mikronacja sięga dalej niż obudowy urządzeń, z których korzystamy podczas naszej zabawy. Kilku klatek z całego filmu o Dreamlandzie, kiedy życie wirtualne możemy zobaczyć na własne oczy oraz poczuć rzeczywistą więź z pozostałymi Dreamlandczykami, z którymi może nas wiele dzielić, ale łączyć właśnie przywiązanie, nałóg lub miłość do naszego Królestwa. Pytaniem pozostaje, czy real może odgrywać rolę promocyjną w naszej mikronacyjnej zabawie oraz jak w sposób przemyślany i w duchu mikronacyjnej rzeczywistości wykorzystywać go do powiększania naszej społeczności i oferty rozrywkowej samego Dreamlandu?

Gdyż jaka jest obecna oferta, to każdy z nas doskonale widzi – forum dyskusyjne świecące pustkami, a do tego kilkadziesiąt serwisów internetowych, wśród których część straszy obliczem, część jest zagracona i zarośnięta, innych nie prowadzi się w sposób bieżący mimo istniejących ram prawnych, organizacyjnych i kadrowych do ich działania. No i oczywiście my – zaprawa tego wszystkiego, wydaje się czasem, że coraz bardziej sypka i grożąca rozsypaniem się tej spójnej jeszcze całości. Ofertę tę chcemy rozszerzać poprzez podnoszenie jakości naszej infrastruktury informatycznej, gdyż jak podkreślał w wywiadzie JKW Edward Artur z początków swojej ostatniej kadencji w roli szefa rządu, Dreamland musi konkurować nie tylko z innymi mikronacjami, ale przede wszystkim z innymi miejscami w sieci, gdzie internauci mogą wyrażać siebie, pokazywać, co potrafią zrobić, działać społecznie, integrować się z innymi i współtworzyć dzieła o różnorodnym charakterze, czy w końcu – poznawać innych.

Nie powinniśmy się jednak łudzić – mikronacyjna infrastruktura informatyczna zawsze będzie pozostawać w tyle wobec alternatywnych form rozrywki internetowej. Można jednak niwelować te straty w pozycji konkurencyjnej poprzez ucieczkę do przodu i ekspansję państwa wirtualnego w real i powszechne chwalenie się tymi działaniami, rozmawianie o nich. Mowa o działaniach i akcjach podobnych do minionego zjazdu w Krakowie, o którym powinno być społecznie głośno. Relacjom, fotorelacjom i dyskusjom na jego temat nie byłoby końca, gdybyśmy byli skorzy do umiejętnego kształtowania Dreamlandu w wizualny, namacalny sposób. Nasz symbol narodowy – flaga jest tego niezbitym przykładem. Rok temu mogła być wyeksponowana nie tylko w serwisie internetowym, ale także na ulicach polskiego miasta. Takich przekazów, manifestów i symboli interesującej formy rozrywki i wyjątkowego hobby powinno być znacznie więcej – zarówno na ekranach monitorów jak i poza nimi. Byłaby to promocja oferty państwa wirtualnego – żywego i nastawionego na ekspresję, integrację i relacje międzyludzkie – często realne, przez co nabywalibyśmy więcej atutów, a mikronacje mogłyby zacząć świeżo oddychać.

Zjazdy to jednak zdecydowanie za mało. Ich intencjami są przede wszystkim: integracja i libacja, …znaczy się rozrywka. Nie pełnią więc funkcji twórczych, które mogą jednak realizować think tanki – cechy rzemieślnicze złożone z pasjonatów konkretnej dziedziny aktywności mikronacyjnej, którzy planując, organizując i wykonując w realu mikronacyjne projekty będą całym procesem sterować w ten sposób, aby łączyć integrację, rozrywkę z kreacją, komunikacją i promocją. Motywem działań tink tanków byłoby więc wykonywanie określonej pracy na rzecz mikronacji razem – przy fizycznej swojej obecności. Przebiegiem i owocami tej pracy jej uczestnicy mogliby chwalić się poprzez platformę internetową naszego kraju, a władze – wykorzystywać te owoce we własnych kampaniach promocyjnych. Efekt mógłby być piorunujący – zwiększenie ruchu na forum i innych społecznych kanałach komunikacji, zwiększenie produktywności w Królestwie, zwiększenie ruchu w realu, który nie pozostawałby rzecz jasna niezauważony (co miałoby również swoje plusy), a ostatecznie – poszerzenie oferty rozrywkowej Dreamlandu i realny przyrost liczby ludności. Próbujemy?

daniel