Nasza dalsza droga – W kierunku dyplomacji dynastycznej

Królestwo Dreamlandu stoi u progu kolejnego generalnego remontu, którego plany przedstawiła Korona. Z Dworu Królewskiego wypłynął projekt reformy konstytucyjnej, za którą pójść mają zmiany na wszystkich szczeblach i rodzajach władzy państwowej. Temat jest więc wysoce chłonny i wymaga głębszego rozwinięcia na naszych łamach, dlatego proponujemy Państwu podróż z cyklem artykułów: „Nasza dalsza droga”.

Część 1. Wspólnota Korony Ebruzów – wewnątrz czy ponad?
Część 2. Podział terytorialny i administracyjny wobec centralizacji
Część 3. Królu, nabierz więcej mocy

Część 4. W kierunku dyplomacji dynastycznej

dyploma

 Odświętnie otwierana szkatułka kurtuazji

Obecność Królestwa Dreamlandu w polityce międzynarodowej może być różnie postrzegana. Zależy to przede wszystkim od punktu odniesienia oraz aspiracji. Patrząc przez pryzmat ruchu na scenie międzynarodowej Dreamland plasował się będzie w grupie stosunkowo aktywnych państw, jednak niemal wyłącznie dzięki przynależności do mikroświatowej elity. Dwa większe od Dreamlandu państwa wirtualne (jak stoi według najnowszego rankingu demograficznego: Al Rajn i Sarmacja) sprawami zagranicznymi albo nie zajmują się w ogóle, albo przybiera ona bardzo ograniczoną formę. Dreamland dąży zaś do większej integracji w ramach Wspólnoty Korony Ebruzów, uczestniczy lub zabiera głos przy okazji ważnych wydarzeń międzynarodowych dotyczących członków WKE, od czasu do czasu rozgrywa akcje dyplomatyczne oraz jest celem misji gromadki ambasadorów (m.in. z Sarmacji, Scholandii, Surmenii). Gorzej sytuacja wygląda, jeśli spojrzy się na politykę międzynarodową poprzez aspiracje. Najpełniej obraz ten oddają dwa ostatnie expose dreamlandzkich premierów (czytaj: expose Edwarda Artura i expose Martina Schlesingera-Asketila) dotyczące spraw zagranicznych, zrealizowane średnio w kilku procentach. Oddaje to także bieżący rok, gdy poza styczniowym Aktem Komendacji Erboki w polityce międzynarodowej z dreamlandzkim udziałem w zasadzie nic się nie działo. Na uwagę zasługuje jednak jeden akt prawny, który w dreamlandzkiej polityce międzynarodowej odgrywa znaczącą rolę, decydując w dużej mierze o jej charakterze. Nie jest to dokument w randze proklamacji królewskiej czy też uchwały parlamentu w sprawie doktryny polityki zagranicznej Królestwa, który był nam zapowiadany, ale, kuriozalnie, to dekret królewski o świętach państwowych. Ten akt normatywny wyznacza nam kalendarz podstawowych wydarzeń o znaczeniu krajowym i międzynarodowym, kiedy to dreamlandzka dyplomacja jest aktywna w większym stopniu niż zwykle. Sprowadza się to jednak tylko do czystej kurtuazji z racji goszczenia zagranicznych dygnitarzy, w czym oczywiście bardziej wyspecjalizował się Dwór Królewski niż Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Tym samym również zarówno dekret królewski jak i Dwór Królewski mają odgrywać decydującą rolę w zaprojektowanej przez Króla strukturze dreamlandzkich służb dyplomatycznych. Właśnie. Dreamlandzkich czy królewskich?

msz-2012-2014

 Czy czeka nas zanik aktywności dyplomatycznej w służbie Królestwa?

W czym jednak rzecz? Otóż rozróżnienie koncepcji struktury i celów służb dyplomatycznych Dreamlandu jest o tyle istotne, o ile weźmie się pod uwagę interesy i efekty misji dyplomatycznych dwóch grup interesariuszy – Korony oraz Narodu. Patrząc na sprawę w ten sposób będziemy mogli mówić o dyplomacji dynastycznej (królewskiej) oraz dyplomacji dreamlandzkiej (narodowej). Oczywiście te dwa nurty nie są prowadzone osobno, ale składają się na kształt polityki zagranicznej Dreamlandu jako całości poprzez oddziaływanie na nią dwóch czynników – Króla i Rządu Królewskiego. I jak pokazuje nie tak odległa historia, skuteczniejszą w tym względzie wydaje się polityka dworska nastawiona na rozbudowę i umacnianie Wspólnoty Korony Ebruzów (tj. rozszerzania wpływów dynastii dreamlandzkiej w Mikroświecie) niż polityka rządowa, nastręczona (jak pokazują stadia wykonalności expose kolejnych premierów w materii spraw zagranicznych) problemami różnorodnej natury. Być może więc obraz obu tych nurtów skłonił JKM Marcina I Mikołaja do zarzucenia aktywności służb dyplomatycznych dyrygowanych przez Rząd Królewski na rzecz biernego uczestnictwa na arenie międzynarodowej wyłącznie przez Dwór Królewski. Wyraża to propozycja likwidacji Rządu Królewskiego, a tym samym urzędu Ministra Spraw Zagranicznych, którego kompetencje zostałyby scedowane na Marszałka Dworu Królewskiego.

Doskonale kwituje nowe podejście do struktury służb dyplomatycznych wypowiedź samego Króla: „w Naszej ocenie Marszałek Dworu Królewskiego, obowiązany do czuwania nad sprawnym ceremoniałem, odpowiednim kontaktowaniem się z zagranicą na zlecenie Dworu Królewskiego jest odpowiednią osobą do piastowania urzędów obecnie obsadzanych przez Ministra Spraw Zagranicznych. Nie wydaje się, aby konieczne było powoływanie w dzisiejszych czasach odrębnego resortu, który za to będzie odpowiedzialny (…)”. Cytat ten dowodzi, że Koronie zależy przede wszystkim na dynastycznej polityce zagranicznej, ukierunkowanej na realizację międzynarodowych interesów Dworu Królewskiego.

 Rozdzielić treść od formy

Koncepcja proponowana przez Króla wydaje się o tyle szkodliwa, o ile w zakresie wielu zadań Marszałka Dworu Królewskiego już dzisiaj znajdują się nieliczne sprawy zagraniczne. Biorąc pod uwagę kalendarz świąt państwowych oraz częstotliwość wydarzeń międzynarodowych z udziałem Króla czy spotkań Króla z gośćmi zagranicznymi w Dreamlandzie nie wydaje się, aby sprawy zagraniczne absorbowały Marszałka Dworu Królewskiego w sposób bieżący. Ponadto jak brzmią przepisy dekretu królewskiego o Dworze Królewskim w zakresie zadań Marszałka jest czuwanie nad sprawnym funkcjonowaniem Dworu oraz redagowanie i czuwanie nad przestrzeganiem protokołu dworskiego. Tymczasem wyłącznym gwarantem prowadzenia polityki zagranicznej w sposób ciągły i zorganizowany jest Minister Spraw Zagranicznych. To Szef Dyplomacji powinien czuwać nad realizacją dreamlandzkich interesów poza granicami kraju oraz stałym kontaktem z przedstawicielstwami zagranicznymi w Dreamlandzie. To także MSZ powinien składać wizyty zagraniczne o różnorodnym charakterze, zarówno kurtuazyjnym jak i roboczym. Trudno jest sobie wyobrazić Marszałka Dworu Królewskiego w tej roli, ponieważ polityka zagraniczna jest jednym z ważniejszych aspektów aktywności państwa wirtualnego, decydującym o jego wiodącej roli w Mikroświecie. Zadaniem Marszałka Dworu Królewskiego jest z kolei bardziej zapewnianie należytej obsługi organizacyjnej i administracyjnej Króla i Jego Dworu.

struktura msz

W związku z powyższym uzasadnione jest pozostawienie obu urzędów rozdzielonych. Szef Dyplomacji ma zajmować się treścią stosunków Dreamlandu z innymi państwami, zaś zadaniem Marszałka Dworu Królewskiego jest dbałość o ich formułę i przebieg, o ile mają miejsce na terenie Dreamlandu i z udziałem monarchy. Kwestie merytoryczne powinny być domeną działania Ministerstwa Spraw Zagranicznych, natomiast kwestie techniczno-protokolarne – Dworu Królewskiego.

W pierwszej części naszego cyklu powiedziane zostało, że Parlament Wspólnoty Korony Ebruzów stanowiący swoiste „Zgromadzenie Narodów” posiadałby jedną ważną kompetencję, która byłaby związana właśnie z kwestiami polityki zagranicznej. Jako że sprawy zagraniczne Dependencji Korony są prowadzone przez dreamlandzki rząd tak w tej materii można pójść dalej. W jaki sposób? Każde z państw WKE oraz Król mieliby prawo przedkładania jednej kandydatury na stanowisko Szefa Dyplomacji całej Wspólnoty, który po wyborze na określoną kadencję stawałby się członkiem centralnych władz wykonawczych we wszystkich krajach WKE. W ten sposób jeden Szef Dyplomacji mógłby realizować interesy poszczególnych krajów jak i Wspólnoty. Jednocześnie byłoby to jedyne stanowisko na poziomie wspólnotowym obsadzane przez Króla i zgromadzenie parlamentów narodowych.

daniel