10 synonimów Dreamlandu

Ponad miesiąc temu Królestwo Dreamlandu ukończyło 16 lat. Podczas ubiegłorocznych obchodów z sentymentem wspominano przeszłość, a w Radiu Rocznica prowadzonym przez króla seniora Pavla Svobodę roztrząsano znaczenie i analogie słowa „Dreamland”. Warto wrócić do tamtej audycji, gdyż „Dreamland” u każdego budzi pewne skojarzenia i może wywoływać emocje. Z tego względu zbudowano otwarty katalog 10 synonimów Dreamlandu.

Państwo wirtualne

panstwo

Państwa wirtualne na ogół powstają w Internecie, tak jak było z Dreamlandem. Później nabierają jednak cech bardziej realnych.

W dodatku pierwsze, jakie powstało w Polsce (1998). Zostało założone przez na wpół legendarnego i różnie ocenianego króla seniora TomBonda, który ostatnio kręcił się wokół Królestwa podczas wzmiankowanego we wstępie 15-lecia. Początkowo państwo dreamlandzkie było autokracją, która jednak szybko zaczęła wchłaniać elementy demokracji. Czym Dreamland faktycznie jest dzisiaj to trudno jednoznacznie wskazać. Konstytucyjnie deklarujemy się demokracją, ale nie dość, że w praktyce ta kuleje, to na dodatek w różnych miejscach pergaminu, na którym spisano akt zasadniczy przezierają autorytarne obrazy. Czy to dobrze czy nie jest tak starym dylematem polityki dreamlandzkiej jak samo państwo. Polityka zaś dostaje wypieków na twarzach jej uczestników przede wszystkim wtedy, gdy bój wiedzie się o ustrój polityczny Dreamlandu. Nadto, Królestwo będąc „państwem prawników” oddaje cześć idei demokratycznego państwa prawa, co sprowadza się częstokroć tylko do rytualnego wyrażania demokracji proceduralnej. Dreamland zdaje się więc czasem krajem głupców, którzy ponad wszystko przeprowadzą procedurę wyborczą, legislacyjną, sądową czy urzędową nad sprawą, o której bądź nie mają dużego pojęcia bądź jest ona tak trywialna, że powaga zajmowania się nią w ten sposób zakrawa na kabaret. Stąd w dreamlandzkiej demokracji brakuje często substancjalnego podejścia do polityki, czego efektem jest jej deprecjacja, aż staje się sztuką dla sztuki.

Postmocarstwo

imperium

Określenia takie jak „mocarstwo”, „imperium” w przypadku Dreamlandu już się zdezaktualizowały

Okres mocarstwowości Królestwa Dreamlandu z całą pewnością można uznać za zakończony już kilka dobrych lat temu. Nastąpiło to mniej więcej w czasie, gdy populacja spadła do obecnego, oscylującego wokół 20-25 osób stanu, i mimo pewnych postępów w informatyzacji kraju i w tej dziedzinie zanotowano stagnację. Efekt został spotęgowany również przez regres aktywności społeczeństwa. Instytucje państwowe i czołowych polityków zaczęły dotykać dekadentyzm i marazm, którzy zaaplikowali swemu państwu politykę podtrzymywania się przy życiu. Brakuje konsekwentnej strategii, liderów i energii w działaniach. Dreamland trwa i najwidoczniej zadowala się pozycją potęgi w Mikroświecie, ale na pewno nie mocarstwa.

Portal

Dreamland przenosi nas w całkiem inną rzeczywistość, którą, co więcej, sami możemy współtworzyć skuteczniej niźli w realu

Dreamland przenosi nas w całkiem inną rzeczywistość, którą, co więcej, sami możemy współtworzyć skuteczniej niźli w realu

Dreamland można określić również mianem portalu, rozumianego różnorodnie. Po pierwsze stanowi platformę internetową złożoną z kilkudziesięciu aktualnych i kilkukrotnie więcej archiwalnych serwisów i for, w większości dostępnych powszechnie, zawsze nieodpłatnie, których celem jest zapewnianie interaktywnej rozrywki użytkownikom zarejestrowanym na stronie głównej, ale też anonimowym internautom. Po drugie, właśnie dla zarejestrowanych użytkowników Dreamland staje się wirtualną ojczyzną, która nazywa ich już wówczas mieszkańcami, dysponującymi prawami i obowiązkami uzależnionymi od statusu swojego pobytu na „terytorium” Dreamlandu i statusu społecznego, jaki z czasem można sobie wyrobić. Królestwo stanowi więc portal umożliwiający komunikację i zabawę swoim mieszkańcom. Dreamlandzki portal należy do jednych z najbardziej otwartych na otoczenie, ponieważ umożliwia łatwe zamieszkanie (wymaga tylko rejestracji), a interakcję zapewnia wszystkim chętnym. Niektóre kraje wirtualne znacznie bardziej śrubują wymogi uzyskania statusu mieszkańca (obywatela), a jeszcze inne zamykają swoje fora częściowo lub całkowicie. Zdarzały się również przypadki, że państwa wirtualne w ogóle nie posiadały forum lub listy dyskusyjnej.

Muzeum

Dreamlandu nie można często zwiedzać jak typowego muzeum, gdyż, wydaje się, zbyt wiele eksponatów wciąż chce żyć

Dreamlandu nie można często zwiedzać jak typowego muzeum, gdyż, wydaje się, zbyt wiele eksponatów wciąż chce żyć

16 lat to jak na warunki internetowe kilka epok. Dreamland ukończywszy taki wiek własną historię również może dzielić na epoki. Na marginesie: wielka szkoda, że nikt się tym nie zajmuje. Wystarczy także powiedzieć, że Królestwo powoli okazywać się będzie starsze od niektórych swoich obywateli. Przez ten cały okres stworzono olbrzymi dorobek w każdej z dziedzin życia, w których działali i tworzyli mieszkańcy Dreamlandu. Uczyniło to nasz kraj jednym wielkim muzeum, w którym można podziwiać część eksponatów świadczących o zaangażowaniu setek, jeśli nie tysięcy osób. Czasami jednak to żywe muzeum staje się ciężarem, gdyż nie potrafimy rozdzielić tego, co należy lub powinno przejść do historii od tego, co winniśmy z pożytkiem użytkować. Każda starzejąca się mikronacja ma ten sam problem – taszczymy stare nawyki, „wynalazki” systemowe (w różnych dziedzinach), przyzwyczajenia, upodobania i mimo, że nadają się już tylko na karty narodowych podręczników historii, nadal ich używamy nie chcąc iść z duchem czasów i szukać nowoczesnych rozwiązań dla ludzi, z którymi tworzymy państwo i pod czasy, w których przyszło nam to czynić. Dobrą radą dla nas wszystkich może okazać się ta, której udzieliłem pewnemu obcokrajowcowi przebywającemu w Dreamlandzie, a którą można streścić w słowach: „dorobek lat minionych powinien zostać zamknięty w muzeach, a my winniśmy tworzyć nasze kraje z pasją ich pionierów i na bazie przekazanych przez nich doświadczeń”.

Beton

Podstawowy materiał budujący świadectwa potęgi państw realnych w Dreamlandzie okazuje się czymś zupełnie innym

Podstawowy materiał budujący świadectwa potęgi państw realnych w Dreamlandzie okazuje się czymś zupełnie innym

Silnie związanym z „Muzeum” określeniem Dreamlandu jest „Beton”. Nie mówimy rzecz jasna o mieszaninie cementu, piasku i wody, lecz grupie Dreamlandczyków – starej gwardii często pamiętającej pierwsze lata istnienia Królestwa. O ludziach, którzy wiele wnieśli w budowę państwa, dzięki czemu wygląda ono dzisiaj tak a nie inaczej. Mowa także o ludziach, którzy w dużej mierze stworzyli opisane wyżej „Muzeum” i… przywykli do tego, tudzież można powiedzieć – zrealizowali się i są dumni z tego, że Dreamland jest krajem ich ziszczonych marzeń. Stąd Beton chroni „swój” Dreamland i jest to chyba najpotężniejsza grupa lobbystów w naszym kraju. Grupa czasem decydująca o posunięciach władz, które widzimy na wierzchu już dawno po ich zaprojektowaniu za kulisami przez starogwardzistów. Beton wykluł się z dreamlandzkiej inteligencji i arystokracji, która szczerze, chociaż być może nie wprost uważa Królestwo za własne dzieło, którego nie można lub nie da się już poprawiać. Jak każdy artysta – Beton jest uczulony na punkcie poprawiania czegoś, co sam stworzył i uważa za doskonałe. Z kolei samo określenie wykuli młodzi bystrzy Dreamlandczycy, którzy jakoś musieli zderzyć się z Betonem podczas realizacji własnych planów i pogruchotać kości. Naturalną opozycją dla Betonu jest więc dreamlandzka młodzież, chociaż pojęcia używa się też zagranicą.

Organizacja non-profit

Władze Królestwa zdecydowały przyłożyć realne ręce do budowy tego, co wielu ukochało - powstało stowarzyszenie przyjaciół Dreamlandu

Władze Królestwa zdecydowały przyłożyć realne ręce do budowy tego, co wielu ukochało – powstało stowarzyszenie przyjaciół Dreamlandu

Dreamland to państwo wirtualne, jednak twór realny, który można bezproblemowo ująć w polskich ramach prawnych, co zaaprobowały władze w ostatnim czasie przyjmując ustawę federalną o urealnieniu Królestwa. Jej sens bazuje na woli większej integracji i rozszerzenia działań Dreamlandu na real. Mogłoby się to odbywać w formie stowarzyszenia zwykłego lub stowarzyszenia – obie dostępne są na podstawie ustawy z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach i obie ze swych definicji są organizacjami non-profit, czyli nie działającymi dla zysku. Stowarzyszenia muszą posiadać ponadto następujące cechy: dobrowolność, samorządność i trwałość. Zauważmy, że je wszystkie spełnia już Dreamland, który jest zrzeszeniem pasjonatów mikronacyjnej zabawy, a że główną jego bolączką jest brak rąk do pracy to obranie realowej formy stowarzyszenia mogłoby pomóc np. w pozyskiwaniu nowych obywateli i rozwijaniu działalności.

Wspólnota

Wspólnota jest tym, co czyni Dreamland silniejszym - bez ludzi byłby niczym, stąd tak wielka troska władz nad problemem niżu demograficznego

Wspólnota jest tym, co czyni Dreamland silniejszym – bez ludzi byłby niczym, stąd tak wielka troska władz nad problemem niżu demograficznego

Będąc już przy temacie zrzeszeń należy określić Dreamland jako wspólnotę ludzi. Postrzeganie Królestwa w tym świetle jest wielokrotnie powtarzane w hasłach promocyjnych i dyskusjach publicznych. Dreamland jest miejscem, gdzie poznaje się ludzi, często bardzo podobnych do siebie. Dzięki nawiązywanym znajomościom i integracji nasze państwo może mocniej wrastać swoimi korzeniami w Internet, gdyż dzięki silniejszej wspólnocie może przetrwać w różnych okolicznościach – zwłaszcza wtedy, gdyby na jakiś czas zabrakło infrastruktury internetowej. To właśnie wspólnota mikronautów jest najważniejszym elementem zabawy w mikronacjach. Zdarza się również, że Dreamlandczycy przyciągają do swojej ojczyzny znajomych. Państwo wirtualne w drodze do swojej pomyślności musi oprzeć się na zintegrowanej społeczności. W przeciwnym razie, jak pokazuje historia polskiego Mikroświata, w przeważającej mierze do upadków mikronacji przyczyniają się wewnętrzne konflikty międzyludzkie, które destabilizują sytuację w kraju i defragmentują wspólnotę jego mieszkańców.

Gejland

Mikroświat buduje bardzo dużo homoseksualistów - statystycznie więcej niż świat realny

Mikroświat, w tym także Dreamland, buduje bardzo dużo homoseksualistów – statystycznie więcej niż świat realny

Prawie każdy może dostrzec, że środowisko homoseksualne w Mikroświecie, inaczej niż w rzeczywistości, nie należy do mniejszości. Na naszych łamach informowaliśmy już wcześniej przykładowo, że (statystycznie) szanse spotkania homoseksualisty w Dreamlandzie są 14 razy większe niż w realu. Oczywiście udział gejów w populacji ogółem jest zmienny, jednak na stałe mieści się w przedziale 20-35%. A nie jest to przypadek odosobniony. Podobne wskaźniki posiadają inne państwa wirtualne na czele z Sarmacją. Homoseksualiści dreamlandzcy żywo uczestniczą w polityce, a nie tak dawno w przestrzeni publicznej dyskutowano nawet o lobby gejowskim. Tak czy owak wkład gejów w budowę Dreamlandu jest pokaźny i bezsprzeczny. Czym można tłumaczyć ten trend? Zapewne nie do końca tym samym, czym kierowała się grupa homoseksualistów, która założyła swego czasu swoje państwo w realu na jednej z wysepek Morza Koralowego (terytorium Australii) celem kultywowania swojej odmienności. W przypadku dreamlandzkich homoseksualistów będą to różne predyspozycje i cechy charakteru, które występują częściej u ludzi z tej grupy społecznej, a tym samym skłaniają do zabawy w mikronacjach. Jedną z nich jest mądrość, gdyż Dreamland nie poszedł w ślady kilku innych państw wirtualnych, w których kwestie związków jednopłciowych uregulowano prawnie (mniej więcej w okresie, kiedy temat był gorący także w polskim Sejmie). Fakt ten świadczy o nienarzucającej obecności dreamlandzkiej mniejszości seksualnej w przestrzeni publicznej.

Spektakl

W Dreamlandzie zawsze jest jak na scenie - gramy swoje role i staramy się z niej nie spaść

W Dreamlandzie zawsze jest jak na scenie – gramy swoje role i staramy się z niej nie spaść

Życie publiczne, a w szczególności z udziałem polityków jest grą. Dreamland zaś – sceną, na której codziennie wystawiany jest spektakl. Wszyscy bierzemy w nim udział mieszając rolami. Najbardziej interesującymi są oczywiście aktorzy – ci, na których wszyscy patrzą i których ciągle oceniają. To ich obrzuca się kwiatami jednego dnia, a drugiego błotem. Na ogół wywołują emocje, a kiedy tego nie czynią są po prostu miałcy i prędzej czy później kończą poza sceną. Często też próbujemy swoich sił w innych zakulisowych rolach, nie mniej ważnych od aktorskich. Spośród całej tej rzeszy ludzi, którzy stoją za dobrym spektaklem wybierzmy dwóch: reżysera i operatora. Zabawa w tego pierwszego dla wielu kończy się przykro, ponieważ wykreowanie atrakcyjnego i wciągającego widowiska jest wyjątkowo trudne i nie udaje się każdemu. Rolę operatora przyrównać można z kolei do administratora serwisów i systemów internetowych Królestwa. Powyższe funkcje obejmowane w spektaklu dreamlandzkim można zakwalifikować jako aktywne, jednak jest niezmiernie ważna i najliczniej obejmowana rola, której charakter jest pasywny. To widz. Widz musi być zawsze, gdyż dla widza odstawia się całą grę. Bez widza nic nie ma sensu. Czasem wydaje się jednak, że w Dreamlandzie zasiadają sami widzowie, pobożnie licząc, że na scenie coś się wydarzy. Otóż by całość funkcjonowała jak należy każdy z nas musi zmieniać swoje role bezustannie, z widza stając się osobą współodpowiedzialną za występ sceniczny. W przeciwnym razie będziemy odpowiadać… ale za zamknięcie teatru.

Hobby

Mikronacje są specyficznym hobby zaledwie ułamkowej części internautów - uzależniającym?

Mikronacje są specyficznym hobby zaledwie ułamkowej części internautów – uzależniającym?

Ostatecznie można nazwać Dreamland: hobby. Powie tak każdy, kto polubił tę formę rozrywki, przywiązał się do niej i stara się dzięki niej dobrze bawić. Dreamland jest wszak zapalnikiem do rozwijania własnych umiejętności i zainteresowań. Dzięki niemu możliwe jest odkrywanie nowych pasji, zdobywanie wiedzy w dziedzinach, które nas najbardziej interesują. Dobrym przykładem będzie tu zdobywanie nauk w zakresie informatyki, gdyż każdy, kto poważnie myśli o karierze w mikronacjach prędzej czy później przechodzi chociażby drobne szkolenie z zakresu np. programowania czy grafiki komputerowej. Umiejętności, wiedza i zdolności nabywane lub rozwijane w Królestwie nie będą nigdy zniweczone a czas na nie poświęcony straconym, gdyż z powodzeniem można je wykorzystywać w świecie realnym – w szkole, w pracy czy na użytek prywatny.

daniel