Artur

22 stycznia 2016 roku król senior Artur Piotr ogłosił, że żegna się z Królestwem Dreamlandu, Królem i wszystkimi jego poddanymi, oraz odchodzi na zasłużoną mikronacyjną emeryturę. Po około 15 latach aktywności Artura Piotra najstarsza monarchia polskiego Mikroświata zmniejsza się tym samym w sposób znaczący. I chociaż odchodzi od nas tylko jedna osoba odczuwać będziemy znacznie większą pustkę. Dwukrotny Król Dreamlandu należy przecież do najznamienitszych postaci naszej historii, o którego osiągnięciach i wkładzie pracy dla Królestwa powiedziano już bardzo wiele. Z tego względu w niniejszym artykule chciałbym się skupić na osobistych wspomnieniach Jego Królewskiej Wysokości.

W tym celu należy sięgnąć pamięcią do roku 2012. Przyszedłem wówczas na świat w Buuren, kiedy Królestwem władał nie kto inny jak właśnie Artur Piotr. Pierwszym moim politycznym ojcem został od samego początku Martin de Joustin (dziś już król senior Marcin Mikołaj), który piastował urząd drugiego w historii Unii Saudadzkiej Księcia i bez zbędnej zwłoki przygarnął mnie pod swe skrzydła. Księstwo prezentowało się wówczas okazale, aczkolwiek cały czas organizowało się po niedawnym zjednoczeniu. Zaczynając swoją przygodę bardzo szybko zacząłem energicznie działać, na co nie pozostał obojętny ówcześnie panujący król, który zwrócił uwagę tak na mnie jak również na moje dzieła. Regularnie zaglądał na forum Zjednoczonego Księstwa, aby pochwalić, skomentować lub doradzić. Wydał mi się wówczas opiekuńczym i zaangażowanym w życie swych poddanych władcą.

Nie upłynęło wiele czasu jak latem tego samego roku trafiłem pod skrzydła drugiego z politycznych ojców – Jacquesa de Brolle (dziś Króla Dreamlandu Edwarda II), który będąc wówczas Premierem Rządu Królewskiego wniósł do Króla Artura Piotra o powołanie mnie na urząd Ministra Spraw Wewnętrznych. Obaj okazali się wówczas ludźmi bardzo otwartymi i ufnymi, decydując się na powierzenie teki MSW osobie obecnej w Królestwie zaledwie od półtora miesiąca. Jako minister znalazłem się tym samym w bliskim otoczeniu Króla Artura Piotra. Nie zdziwiło mnie oczywiście, że tak jak zwracał uwagę na poczynania zwykłych obywateli, którym jeszcze niedawno byłem, tak i uprzejmie doradzał swemu rządowi i włączał się w jego obrady. Nie raz i nie dwa wdawałem się z nim w polemiki, czasami nawet ostrzejsze (ze swej strony oczywiście, gdyż Król Artur zawsze był oazą spokoju). Był w ten sposób wyrozumiały dla swego podwładnego, dając mi sporo swobody działania.

Jeszcze pod koniec lata 2012 roku bardzo mnie zaskoczył. Chyba zresztą wszystkich Dreamlandczyków. Podczas okresowych nobilitacji szlacheckich nadał mi od razu tytuł honorowy barona, co stanowiło wyjątek od ustawowej reguły mówiącej, że tytuły honorowe nadaje się w przyjętej tam kolejności. Było to dla mnie wyjątkowe wyróżnienie mojego dotychczasowego zaangażowania oraz niesamowity bodziec motywacyjny do dalszej pracy. Zaufanie Króla Artura wobec mnie wciąż rosło, gdyż 2 tygodnie po tej wyjątkowej nobilitacji zostałem powołany na urząd Marszałka Armii Królewskiej (z którym rozstałem się dopiero w lipcu 2015 roku w związku z czasową likwidacją tego urzędu), mogąc realizować moje plany co do rozwoju sił zbrojnych. Król akceptował je praktycznie w pełni dając również tutaj wolną rękę. Dzięki jego zaufaniu oraz zapewne nadziei, że mogę wyświadczyć Królestwu kilka przysług Królestwo doczekało się wyjątkowo lojalnego i zaangażowanego polityka i wojskowego.

W okresie między powołaniem na urząd ministra a dymisją Rządu Jacquesa de Brolle Król Artur Piotr stał się moim trzecim politycznym ojcem, z którym współpraca była przyjemnością. Na tyle satysfakcjonującą obie strony, że dzięki rekomendacji ustępującego Premiera i wsparciu Króla mogłem zająć jego miejsce. W momencie powołania mnie na urząd pierwszego ministra nie wiedziałem jeszcze, że będę ostatnim premierem, jakiego powoła Król Artur Piotr. Rządziliśmy Dreamlandem wspólnie do lutego 2013 roku, kiedy mój królewski mentor i nauczyciel przekazał Koronę Martinowi de Joustinowi, który rozpoczął panowanie jako Marcin Mikołaj. Po zejściu z tronu wycofał się do Sądu Królestwa, ale i tam nie udało mu się przede mną uciec. Jako sędzia pokoju uczyłem się od Artura Piotra techniki prowadzenia spraw sądowych, za co również jestem mu ogromnie wdzięczny.

Jak się po latach okazało wszyscy moi ojcowie dzierżyli na swych skroniach Koronę najwspanialszej spośród polskich mikronacji: Królestwa Dreamlandu. Jestem dumny z faktu, że w ich gronie znalazł się król senior Artur Piotr, bez którego nie byłoby mnie dziś tu, gdzie jestem. Był, jest i pozostanie w mej pamięci.

Wasza Królewska Wysokość, dziękuję.

daniel