Potrzebujemy drugiego Wandystanu

W ostatnich tygodniach Komunistyczna Partia Dreamlandu, mieniąca się partią demokratyczną, wolnościową i antytotalitarną, zaczęła nam wszystkim pokazywać swe prawdziwe oblicze. Bynajmniej demokratyczne i wolnościowe. Byłoby czymś niestosownym posądzić o to komunistów, których pragnieniem jest najwyraźniej budowa w Królestwie Dreamlandu drugiego Wandystanu. Mandragorat obchodził niedawno dwunastą rocznicę powstania, co dowodzi, że jest to kraj odporny na jakiekolwiek wstrząsy dotykające tak mocno wszystkie kontynenty, rujnujące część państw. Mimo to znajduje się on również w pewnej niszy, będąc w praktyce zaadresowanym dla internautów wychwalających komunizm, socjalizm czy homoseksualizm. Taka specjalizacja Wandystanu doprowadziła jednak w ostateczności do spadku liczby aktywnych obywateli1 tego kraju oraz spadku aktywności2. Wszystko to jest „zasługą” monolityczności, hermetyczności oraz wrogości wandejskich elit i społeczeństwa wobec osób różniących się w jakikolwiek sposób od nich samych. Bezpośrednim skutkiem takiej polityki jest schyłek Mandragoratu, prowadzący go wprost do lamusa lub do niezbędnej odnowy.

Możecie zapytać co to ma wspólnego z Królestwem Dreamlandu i czy nasze państwo może podzielić los swojego wielkiego sąsiada na coraz bardziej glinianych nogach. Oczywiście, że może i to za sprawą samych Wandejczyków oraz tzw. wandeizacji, o której pisał często Tygodnik Luindorski. Wandeizacja sama w sobie nie stanowi żadnego zagrożenia dla bytu Królestwa Dreamlandu dopóty, dopóki nie jest nurtem kształtującym politykę najwyższych władz państwowych. Warto bowiem zwrócić uwagę na korelację między podupadającym Wandystanem 2016 roku, a wzmożoną migracją Wandejczyków do Królestwa Dreamlandu w tym samym okresie. Stworzony przez nich monolit otoczony pancerzem przestał im z naturalnych przyczyn wystarczać, więc w poszukiwaniu różnorodności i pola do ekspresji Wandejczycy przenieśli się do jednego z nielicznych krajów ceniących wolności i prawa obywateli za coś nadrzędnego i niezbywalnego. Wraz z ich nadejściem przynieśli oni jednak coś, co doprowadziło do wyniszczenia ich własnego kraju, tj. nietolerancję, agresję i propagandę totalitaryzmu pod płaszczykiem demokracji. Ich nurt zaczął się zakorzeniać w Królestwie Dreamlandu od słów Prezerwatywa Tradycji Radzieckiego na temat fizycznego unieszkodliwiania jego przeciwników politycznych, co w ostatnim czasie zostało ponownie potwierdzone następującymi słowami lidera Komunistycznej Partii Dreamlandu (pisownia oryginalna):

Ja nie mam zamiaru ukrywać swoich pogladów. Uważm Towarzysza i Towarzysza Senancoura za szkodników, których jakiekolwiek pozytwne działania (w przypadku tow. Senancoura – żadne, bo nic konstruktywnego w Dreamland nie włożył) są anulowane przez obrzydliwe barbarzyństwo, wynikające z ewidentnych umysłowych braków. Dlatego też wasza obecność jest w mojej opinii skrajnie niepożądana.

Pominę tu nawet, że imigrant zwraca się do autochtonów, że ich obecność jest w Królestwie Dreamlandu skrajnie niepożądana (czy więc powinny nastąpić u nas jakieś czystki etniczne, które stworzą społeczeństwo komunistyczne, takie jak w Wandystanie?), zwracając uwagę tylko na meritum, które można traktować jako nawoływanie do nienawiści i faktyczny slogan wyborczy KPD. Słowa o osobach niepożądanych w Dreamlandzie można rozumieć również jako postulat komunistów do stworzenia społeczeństwa składającego się wyłącznie z osób w ich opinii pożądanych, czyli takich, które albo są dla nich niegroźne (czytaj: jeśli nie zgadzają się z linią polityki komunistów to powinny siedzieć cicho) albo są im posłuszne. Czy możecie sobie więc wyobrazić co mogłoby się dziać, gdyby komuniści doszli do władzy? Scenariusz nie jest trudny do przewidzenia i wyglądałby mniej więcej następująco:

  1. Dostosowanie systemu państwowego i systemu prawnego do ideologii komunistycznej.
  2. Czystki w społeczeństwie (procesy przeciw osobom skrajnie niepożądanym lub wymuszanie ich samowolnego odejścia z państwa).
  3. Spadek liczby ludności i spadek aktywności w imię podporządkowania linii polityki partii komunistycznej.
  4. Budowa monolitycznego społeczeństwa (masy), złożonego z jednostek o identycznych poglądach, zgodnych z linią partii komunistycznej.
  5. Śmierć państwa.

Droga do wymarcia Królestwa Dreamlandu została przez komunistów już zainicjowana. W ostatnim czasie podniesiono postulat takich zmian kodeksu karnego, aby wybrane grupy społeczne i jednostki znajdowały się pod parasolem ochronnym prawa karnego. Za obrażanie, ale stawiam również, że za podejmowanie krytyki tych środowisk (głównie homoseksualistów) grozi od wczoraj (gdyż Król zmiany niestety zatwierdził) kara ograniczenia wolności wypowiedzi na forum nawet do 3 miesięcy! Co gorsza przestępstwa takie mają być ścigane z urzędu! Powstała więc pewna uprzywilejowana grupa (w dużej mierze tożsama z komunistami), która może i będzie terroryzować pozostałą, większą część społeczeństwa. Mamy więc rozpoczętą realizację punktu pierwszego. Punkt drugi również jest w toku, gdyż komuniści i ich sympatycy nawoływali np. Gastona de Senancoura do odejścia z Dreamlandu z uwagi na fakt, że w czasach większej wolności słowa właśnie ich krytykował czy obrażał. Teraz za swoją aktywność podobnego rodzaju będzie mógł być ścigany i surowo karany. Jeżeli obrazi ludzi głupich nic mu się nie stanie, jednak jeśli obrazi gejów – trafi do więzienia.

Co z powyższego może wynikać? Otóż to, że komuniści chcą zrobić z 30-osobowego państwa drugi wymierający Wandystan, byle tylko w imię ich chorej ideologii nie występowali w społeczeństwie ludzie, którzy mogą w jakikolwiek sposób ich krytykować, wyśmiewać, wyrażać swoje zdanie. Społeczeństwo komunistyczne ma być jednolite i troszczyć się o dobro wspólne. Obywatel nie będzie się w tym liczyć. Będzie on, o ile przetrwa, instrumentem hegemonii komunizmu w każdej przestrzeni życia publicznego.

Taka polityka jest więc całkowicie czymś przeciwstawnym wobec królewskich deklaracji z kwietnia tego roku, gdy napisał on m.in.:

Nie będzie żadnej cenzury, nie grozi nam również wprowadzenie ustawy kagańcowej; nie przewiduję żadnych banicji, ekstradycji i odgórnego wyciszania sporów, których potrzebujemy w tej chwili bardziej niż czegokolwiek innego. Chcę, byście mówili własnym językiem, nie nowomową rodem z filmów kostiumowych czy Trylogii Sienkiewica. Jestem przekonany, że wystarczą nam dotychczasowe, miękkie mechanizmy selekcji i samodyscypliny. Nawet jeśli oznaczać to będzie przejściową brutalizację debaty publicznej – zapłacimy tę cenę. Ta krew musi się polać, jeśli chcemy w jednym kawałku dotrwać do kolejnych świąt. Ta prosta reguła dotyczy każdej społeczności mikronacyjnej. W tej dyskusji padło kilka uwag, które – w takiej czy innej formie, prędzej czy później – musiały paść. Choćby dla lepszego trawienia.

Czujecie, że państwo zawłaszczane jest przez drugą stronę? Stańcie do walki na ubitej ziemi, wykorzystajcie dostępne mechanizmy – twórzcie partie polityczne, walczcie o kształt prawa w Parlamencie, wybierajcie premiera. (…)

Nie obawiam się wandeizacji Dreamlandu. Obawiałbym się raczej się wygaszenia pasji i zaniku debaty publicznej.

Niestety Król Edward II nie zwrócił uwagi na jedną ważną cechę wandeizacji, której koronnym elementem jest dążenie do wygaszania debat publicznych przez uciszanie i eksterminację przeciwników, którzy do tych debat mogliby stawać. Przez cały okres pobytu Wandejczyków widzimy, jak jadowicie i populistycznie starają się zwalczać swych oponentów. Znacznie skuteczniej będą to robić, jeśli dojdą do władzy.


1 Liczba aktywnych obywateli Wandystanu była szacowana na 4 osoby według raportu Kuriera na 30.11.2016. Po rozwiązaniu unii Wandystanu z Sarmacją Mandragorat pojawił się w raporcie Kuriera po raz pierwszy w drugiej połowie kwietnia 2014 roku. W tamtym czasie mieszkało w nim 9-10 aktywnych osób. Ludność Wandystanu spadła więc o ok. 60% w ciągu 2,5 roku.

2 Aktywność w postach w Wandystanie mierzy licznik wykonany przez Prezerwatywa Tradycję Radzieckiego. W świetle tych danych w momencie publikacji pierwszego raportu demograficznego Kuriera w Wandystanie opublikowano w skali miesiąca 178 postów. Na koniec listopada wynik ten był prawie 3 razy niższy (66 postów). Tak samo wygląda zresztą prawie cały rok 2016, w trakcie jedenastu miesięcy którego średnia aktywność w postach wynosiła właśnie 67/mies.

daniel