Prywatny folwark Kłopockiego

Powszechnie występującą zmorą państw wirtualnych jest nielegalne wykorzystywanie posiadanych uprawnień administracyjnych i moderacyjnych na forach tych państw do celów pacyfikacji przeciwników. Problem z takimi zachowaniami sprowadza się do zwykłych nadużyć technicznych (blokowanie działów, banowanie, uniemożliwianie wypowiadania się, kasowanie postów itp.), które nie mają uzasadnienia w obowiązujących przepisach prawa lub są z nimi sprzeczne. Sytuacje takie, zachodząc od czasu do czasu, sprawiają, że wystarczy dorobić się uprawnień w systemach informatycznych danego państwa, aby być faktycznym jego władcą bez względu na obowiązujące przepisy. Z jednej więc strony każdy z nas stawia na symulowanie działania państwa wirtualnego, które w z drugiej strony okazuje się praktycznie bezradnym w zderzeniu z pięścią administratora dzierżącego władzę totalitarną nad daną społecznością, która święcie wierzy, że jest inaczej i zachowuje kontrolę nad państwem. Z tego typu przypadkiem mieliśmy do czynienia również we Wspólnocie Korony Ebruzów, gdy Regent Królestwa Dreamlandu próbował dokonać zamachu stanu w Królestwie Elderlandu. O skuteczności prób zamachu decydowało wyłącznie to, że Regent posiadał uprawnienia administracyjne. Dzisiaj podobne zdarzenie miało miejsce na innym kontynencie.

Wittasydzi w Ung

Sułtanat Wittasydów w ciągu przeszło ośmiu miesięcy swojego istnienia wyposażył się w dwie posiadłości ziemskie: Rolandię na terytorium Królestwa Dreamlandu oraz Ung na Węgrzech. Ung został nabyty na podstawie umowy zawartej między Królestwem Węgier a Sułtanatem Wittasydów w warunkach narracyjnej gospodarki Terytoriów Naddunajskich. 18 września 2017 roku jako przedstawiciel Sułtanatu zjawiłem się w Ung pragnąc zagospodarować te tereny zgodnie z umową, co odbyłoby się z pożytkiem dla Sułtanatu, ale również dla odradzającej się Monarchii Austro-Węgierskiej. Niestety od samego początku tamtejsza społeczność rozpoczęła negować inicjatywę prowadzoną przez właściciela Ung na jego terenach oraz samą umowę, na podstawie której tereny te zostały nabyte. W toku całej dyskusji nie przytoczono jednak żadnych bezsprzecznych podstaw prawnych mówiących o tym, że umowa została zawarta w sprzeczności z obowiązującymi przepisami. Takich przepisów nie wskazano. Nie cały spór o Ung jest tu jednak najważniejszy, a działania władz Monarchii podjęte w efekcie na wprowadzkę Sułtanatu do Ung.

Totalitaryzm Kłopockiego

W momencie, gdy Sułtanat wprowadził swoich pracowników do Zamku Ungvár Regent Monarchii Austro-Węgierskiej wydał nakaz aresztowania mnie i Tymoteusza ik Hohenzollerna. Aresztowanie w praktyce polegało na uniemożliwieniu wypowiadania się na forum przez obie aresztowane osoby. Wielokrotnie powołujący się na przepisy Ugody (austro-węgierskiej konstytucji) i doradzający zapoznanie się z nią Regent Kłopocki swoim działaniem złamał wiele jej przepisów. Zgodnie z przepisami Ugody jestem mieszkańcem Monarchii Austro-Węgierskiej (art. 12 ust. 1), a co za tym idzie jej przepisy chronią również moje prawa i wolności, które zostały pogwałcone przez Regenta Kłopockiego.

Regent naruszył następujące prawa i wolności:

  • prawo do swobody prowadzenia działalności – art. 13 ust. 1; po nabyciu Ung Sułtanat chciał swobodnie wykonywać przyjęte na siebie zobowiązania umowy;
  • prawo do sprawiedliwego i rzetelnego sądu – art. 13 ust. 1; ale to tylko w sytuacji, gdyby z mojej strony doszło do popełnienia jakiegoś przestępstwa – tymczasem nakaz aresztowania wydano bez żadnych podstaw prawnych nie podając jakie przestępstwo miałoby zostać popełnione;
  • wolność prowadzenia działalności gospodarczej – art. 14 ust. 2; umowa o zakupie Ung stanowi, że Sułtanat Wittasydów jest zobowiązany prowadzić działalność biznesową na tym terenie;
  • wolność słowa – art. 14 ust. 4; po bezprawnym aresztowaniu uniemożliwiono mi wypowiadanie się na forum dyskusyjnym Monarchii Austro-Węgierskiej;
  • prawo do sprawiedliwego i jawnego procesu – art. 15 ust. 1 i 2; zostałem zatrzymany bez zarzutów o popełnienie konkretnego przestępstwa i „skazany” na areszt bez procesu sądowego;
  • wolność osobistą i nietykalność – art. 16 ust. 1 i 2; skrępowano moją wolność do swobodnego poruszania się po terytorium Austro-Węgier bez żadnej podstawy prawnej.

Na koniec warto dodać, że nie posiadam również prawa do wniesienia skargi na działalność Regenta, co umożliwia mi znowu art. 20 ust. 1 Ugody. Patrząc na powyższe naruszenia można stwierdzić, że ich skala jest ogromna. Wszystkie one świadczą niezbicie o tym, że w Monarchii Austro-Węgierskiej łamane są prawa człowieka. Rzecz nie rozchodzi się o mnie, ani o Sułtanat Wittasydów, jednakże jest niezbitym dowodem na to, że w nawet wydawałoby się cywilizowanych państwach może dochodzić do działań wymierzonych w ludzi wyposażonych tylko we własne słowo. I to słowo okazuje się być największą bronią, której boją się rządzący, zdolni do przekraczania swych uprawnień, łamania konstytucji i innych praw, tylko po to, aby pozostać niezagrożeni.

Teraz, gdy nie mam prawa do wypowiadania się na terytorium Monarchii Austro-Węgierskiej, w której panuje ustrój totalitarny zakamuflowany Ugodą dla wybranych, nagle wszyscy znów wracają do swojego starego życia i wszyscy znów zgadzają się z tyranem Kłopockim, który kontrolując klucze do systemu informatycznego Monarchii wie, że nikt mu nie podskoczy, a życie w Austro-Węgrzech znów może toczyć się wyznaczonym przez niego rytmem.

Nic bardziej mylnego.