Znowu kipi spod pokrywki

Na ebruzjańskiej scenie politycznej dorobiłem się kilku przeciwników w różnych kategoriach wagowych. Piszę o scenie ebruzjańskiej, ponieważ toczące się walki i spory okazjonalnie wkraczają na terytorium Królestwa Elderlandu, znajdującego się pod panowaniem dynastii Ebruzów i pozostającego w dreamlandzkiej strefie wpływów, a przede wszystkim na dreamlandzkim forum dyskusyjnym. Następstwa tych podwórkowych bijatyk są w gruncie rzeczy pozytywne dla obu królestw. Jest tak jednak tylko do czasu, gdy po opadnięciu bitewnego kurzu walczące strony wracają do swoich sztabów obmyślać dalszą taktykę walki, a nie wysuwać irracjonalne postulaty usuwania przeciwnika z pola gry z powodu niemożności przetrącenia mu karku w walce. Takie chwyty mogą okazać się jednak bardzo niebezpieczne zarówno dla spójności Wspólnoty Korony Ebruzów jak i dalszego rozwoju jej aktualnych państw członkowskich. Za moment wyjaśnię co mam na myśli.

Rzucać się jak wesz po grzebieniu

Przez sporą część 2016 roku Torkan Ingawaar przejawiał wobec mnie stosunek neutralny, w bardzo udany sposób współpracując ze mną w pierwszym rządzie po demokratycznych wyborach Premiera, gdy objął tekę szefa dreamlandzkiej dyplomacji, sprawnie nią zawiadując. Zaognienie sporów w całym Dreamlandzie pod koniec 2016 roku oraz zapewne odejście w niebyt lub do innych krajów kilku jego kolegów doprowadziło do swoistego tąpnięcia w jego postawie i obraniem jeszcze bardziej konfrontacyjnego kursu wobec mnie i mojego środowiska politycznego. Czarę jego goryczy przelała systematyczna krytyka jego premierowania. Od tamtej pory Ingawaar stał się jadowitym i ślepym antywittowcem, któremu przyświeca motto „usunąć Witta z dreamlandzkiej przestrzeni publicznej”. Nie ważne jak – skoro w normalnych warunkach bitewnych nie jest w stanie przetrącić mi karku to nawołuje do usunięcia mnie z pola bitwy. Torkan Ingawaar wpadł w taki amok, że przy okazji jest w stanie robić rzeczy irracjonalne, sprzeczne z prawem czy interesem państwowym, byle tylko „dopiec Wittowi”. Taka postawa pchnęła go jako Premiera Rządu Królewskiego do współuczestnictwa w sierpniowej próbie zamachu stanu w Królestwie Elderlandu podczas trwającego bezkrólewia, a po jej fiasku do systematycznego deprecjonowania pomocniczej roli Elderlandu w WKE i prób wyrugowania tego państwa z Wspólnoty, czego dowody znaleźć można w jego dzisiejszej aktywności na forum.

Elderland gra do tej samej bramki

Tutaj trzeba zrobić przerwę i powiedzieć co nieco o relacjach dreamlandzko-elderlandzkich, na które bezpośredni i wyraźny wpływ mają tarcia, ujmijmy to ogólnikowo, „lewicy” z „Wittasydami”. Obecność Królestwa Elderlandu na infrastrukturze informatycznej Królestwa Dreamlandu, która trwa od wiosny 2015 roku, postrzegana jest również przez Torkana Ingawaara jako „pasożytnictwo”, gdyż, również generalizując zarzuty, Elderland żyje (informatycznie i demograficznie) dzięki Dreamlandowi, nie chcąc przy tym w pełni podporządkować się Dreamlandowi i przeistoczyć w prowincję. Zapomina się jednak o tym, że Elderland systematycznie dokłada swoje cegiełki aktywności do ogólnej puli aktywności WKE (tak samo, jak w Sarmacji czyni to Baridas), że niektórzy poddani Ebruzów szukają w Elderlandzie spokoju od ciągłych dreamlandzkich naparzanek i że tamtejszy ustrój pozwala im uczestniczyć w życiu tego państwa, co w Dreamlandzie byłoby niemożliwe. Zapominają więc o tym, że Elderland stanowi w WKE niszę do aktywności dla tych, którzy nie mają ochoty płynąć w głównym nurcie życia WKE. A w końcu zapominają o tym, że Królestwo Elderlandu gra do tej samej bramki, co Królestwo Dreamlandu, i jak słusznie określił je król senior Alfred, raczej zawsze pozostanie państwem małym, takim, jakim było od początku. Jednak usunięcie Królestwa Elderlandu z wspólnotowej przestrzeni, czy kiedyś może także z Wspólnoty Korony Ebruzów nie osłabi w żadnym razie Elderlandu, ale Dreamland już owszem. „Lewica” zdaje się jednak tego nie widzieć lub nie rozumieć, gdyż ma inne priorytety („zabić Witta”). Elderland nie jest jednak wyłącznie wittowski, gdyż jak wspomniałem udzielają się tam inni, którzy chcą spokojnie egzystować sobie w WKE, a których zarzuty „lewicy” obrażają i umniejszają ich znaczenie w Elderlandzie, które wbrew temu co mówi „lewica” są duże i ważne.

Wymiana ognia

Nad taką natarczywą propagandą antyelderlandzką, która ostatecznie może doprowadzić do osłabienia Dreamlandu, nie można przechodzić obojętnie, dlatego po ingawaarowskim ostrzale przyszła pora na moją salwę skierowaną w jego „ukochaną” (zaraz po Teutonii) Skytję. Od jakiegoś czasu zdaję sobie sprawę z wątpliwego prawnie umocowania Torkana Ingawaara w Księstwie Skytji oraz o wątpliwych prawnie dekretach, które ten wydaje, dlatego postanowiłem skierować do Sądu Królestwa skargę z żądaniem, skrótowo, pozbawienia Ingawaara jego lenna. Na akt ten decyduję się z wielomiesięcznym poślizgiem i tylko dlatego, że Książę Skytji robi wszystko, by niszczyć inny obszar WKE, w którym jednak nie jest bezpośrednio zaangażowany, a jego sprawy w ogóle go nie dotyczą. Mimo to notorycznie gnoi Elderland w Wspólnocie Korony Ebruzów z powodów personalnych!

W związku z powyższym, choć mnie sprawy Skytji również bezpośrednio nie dotyczą, postanowiłem sprawdzić, czy Sąd Królestwa podzieli moje wątpliwości co do prywatnego folwarku Ingawaara. A trzeba sobie powiedzieć wyraźnie, że Książę Skytji wielokrotnie zaklina się, jak to bardzo dba o swoje lenno i zna je od podszewki. Jednak gdyby tak rzeczywiście było to już dawno doszedłby do tych wniosków, do których doszedłem ja kierując skargę na niego do Sądu Królestwa. A gdyby do nich doszedł i rzeczywiście chciał dbać o Skytję i Domenę Królewską to angażując się na ich terenach miał wystarczająco dużo czasu (2 lata), aby zalegalizować swoje panowanie w Skytji i umocnić swoje prerogatywy. Tymczasem nie zrobił w tym kierunku absolutnie nic, mając przy tym czelność atakować wytwórczość innych osób w zupełnie innym zakątku WKE, uważając ją za pasożytniczą, tylko z uwagi na fakt, że moje umocowania prawne w Elderlandzie są większe, niż jego w Skytji, a także, że zostało to osiągnięte pracą, a nie negacją czyjejś aktywności czy też zazdrością.

Skytja

Torkan Ingawaar jest współcześnie kojarzony przede wszystkim z Księstwem Skytji, które w wyniku swojej ślepoty może stracić. Co prawda symbolicznie pojawia się także w Parlamencie Królewskim oraz niedawno założonym Towarzystwie Optymatów. Tyle tylko, że to ostatnie zostało jednak wyśmiane nawet przez jego kolegów po lewej stronie sceny politycznej, a członkowie Towarzystwa określeni nierobami. W konfrontacji z podwyższającą się aktywnością Ingawaara w rzekomo znienawidzonej przez niego Sarmacji trudno o lepszą puentę jego poczynań. Widać, jak jego udział w budowie potęgi WKE maleje, dlatego nie dziwi jego buńczuczna zapowiedź obrony ostatniego bastionu ingawaarowskiej wytwórczości. Po jej stracie Ingawaarowi nic już nie zostanie.